Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Kryjówka

Postprzez Antymag » 04 lip 2017, 8:54


Kryjówka


  Kryjówka jest jednym z wielu domów w Mirosil. Z zewnątrz nie wyróżnia się niczym, posiada ceglaną ścianę, dach, komin. O takim mieszkaniu chłopi mogą marzyć. Z wewnątrz zaś jest nieco biedniej, niźli można było się domyślać po przeciętnym mieszkańcu stolicy. Jest tam jeden duży, okrągły i niski stół, na którym jest mapa miasta, kilka skrzyń ułożonych wokół niego, zapewne jako siedzenia. Nie ma tam żadnych dekoracji, krzeseł. Są tylko cztery łóżka, na każdym z których mogłaby zmieścić się jedna osoba, chyba że gruba.
  Prócz tego dodatkowym obiektem, na który można zwrócić uwagę w domu są schody. Schody na górę, które prowadzą do zamkniętych drzwi i schody na dół, które prowadzą także do zamkniętych drzwi. Czasem zdarzy się, że któreś z drzwi się otworzą i przejdzie nimi człowiek wyglądający tak przeciętnie, że wzrok od niego odwraca się samemu. Tacy właśnie ludzie zamieszkują to miejsce. W izbie na parterze zawsze znajduje się ze trzech takich ludzi. Czasem nieco więcej, rzadziej mniej.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Kryjówka

Postprzez Antymag » 04 lip 2017, 8:54

  ...I taki właśnie człowiek wpuścił uciekinierów do środka. Miał jasne, krótko przycięte włosy, wychudzoną, końską twarz. Był nieco wyższy od Toruviel, ale zdecydowanie od niej chudszy, zupełnie jakby głodował. Uśmiechał się szeroko, opierając się o ścianę po ich lewej. Jego policzek zdobił czarny tatuaż przedstawiający ptaka. Obcy był Krukiem. Prócz niego w pomieszczeniu było dwóch rudych, identycznie wyglądających mężczyzn zdecydowanie starszych od obydwu przybyszy. Dotykali palcem kilku punktów na obrzeżach mapy miasta, a chwilę potem dorysowali kilka niewielkich prostokącików poza jego murami. Rozmawiali szeptem tak cichym, że nie dało się go zrozumieć.
  — Zaryglujcie drzwi. Nieźle was musieli ganiać, żeście tak spierdalali. — Rzekł młodzieniec, wyglądając przez okno zza jasnej zasłony. — Cóżeście odjebali, kochani? Zanęta jak inni, czy grupa operacyjna?

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Kryjówka

Postprzez Kyuke » 04 lip 2017, 20:50

Spoiler:

  Wszystko wydarzyło się w tym samym czasie. Gdy strażnik uderzył dziewczynę, Kyuke nawet nie zdążył zareagować — stróż prawa i jego pała byli szybsi. Nie było czasu na myślenie. Gdy ci dwaj pogrążyli się w bratobójczej walce, ten najbardziej tchórzliwy stał i się gapił, co było do przewidzenia. Drugi wraz z kobietą nie zamierzali marnować takiej szansy, pognali przed siebie jakby goniła ich armia Pierwszych.
  Wszystko zdawało się płynąć w zwolnionym tempie, gdy uciekali przed stróżami prawa, którzy w zasadzie nawet nie kwapili się specjalnie bardzo do pościgu. Jednak nie ma co kusić losu. Maraton zakończył się w momencie, gdy „ktoś” postanowił okazać gościnność uciekającym. Nie był to dobry moment na szukanie podtekstu czy wybrzydzanie, więc dwójka chętnie skorzystała z zaproszenia.
  Ciekawe co sobie pomyśleli?, zastanowił się Kazuya, gdy znaleźli się już w środku. Przechodnie patrzyli na nich co najmniej podejrzliwie, jakby właśnie uciekali ze stryczka i każdy znał ich rysopisy. Rudowłosa nastolatka i szaleniec w masce, hit dnia!
  Gdy udało im się złapać oddech, Kyuke obrzucił wzrokiem otoczenie. Na środku działo się coś, co wyglądało na małą naradę, natomiast ich wybawca miał na twarzy charakterystyczny symbol. Słowo samo pojawiło się w umyśle maga.
  — Kruki? — zapytał retorycznie. — Można powiedzieć, że jesteśmy kwita — dodał tajemniczo.
  Za radą chłopaka Drugi podszedł zaryglować drzwi. Miał cichą nadzieję, że ich kłopoty kończą się w tym właśnie momencie. Choć znając swoje szczęście, nie miał co do tego pewności. Był za to jeden plus — nie rozpoznają jego twarzy. Świetnie.
  — Gonili nas za niewinność. — Wzruszył ramionami Cesarczyk. — Uleczyłem jakiegoś chłopaczka, który okazał się być Krukiem, i już, kuźwa, posądzony o współudział — doprecyzował, nie siląc się na uprzejmość. — Tak czy inaczej, dzięki za pomoc — dodał szczerze.
  Spojrzenie maga spoczęło teraz na dziewczynie. Podszedł do niej i wyciągnął rękę w kierunku jej twarzy, którą jednak po chwili cofnął, jakby coś sobie przypominając. Co za dużo kontaktu fizycznego, to niezdrowo, upomniał się w myślach.
  — Wszystko w porządku? — spytał i wskazał gestem ślad po uderzeniu. — Dziękuję, że się za mną wstawiłaś. — Ukłonił się Cesarskim zwyczajem.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Kryjówka

Postprzez Toruviel » 04 lip 2017, 21:52

Spoiler:


  Nie pamiętała w którym momencie została spoliczkowana, a w którym strażnicy zaczęli walczyć między sobą. Nie zwróciła na to uwagi. Bardziej skupiła się na dzikim biegu wśród uliczek i palącym bólu policzka.
  Nie myślała, że tak właściwie pogoń mogła nawet nie wystartować. Natychmiast gdy zobaczyła zaproszenie znajomego, skorzystała z niego. Grzechem byłoby wzgardzić chęcią pomocy i to w takich okolicznościach. Dlatego nawet nie wpadło jej do głowy, że obcy mógł wziąć ich za uciekających członków słynnej gildii.
  Złapała zachłannie powietrze, odłożyła futerał pod ściane i wsparła dłonie na kolanach. Jej piersi unosiły się szybko i rytmicznie. Zapomniała nawet o odwiązanym lekko gorsecie u góry. W takiej sytuacji wszystko wydaje się ważniejszym od problemu rozwiązanego gorsetu. Chyba, że wszystko zaczęłoby się od tego. Przez dłuższą chwilę mogli wyłapać wyłącznie jej oddech. Po chwili podniosła wzrok na wnętrze pomieszczenia w którym się znaleźli. Największą ciekawość wzbudzała rozmowa dwóch ryżych mężczyzn przy stole. Natura Toruviel pchała ją by podejść i przyjrzeć się bliżej. Zrobiłaby to, gdyby nie przyjrzała się wcześniej twarzy uprzejmego pana. Tatuaż przedstawiający kruka. Na nieszczęście nie zdążyła powstrzymać Drugiego. Przełknęła ślinę. Nie wiedział w co się wpakowali. Nie znając tutejszych obyczajów nie mógł wiedzieć, że Kruki były i są groźną organizacją, którą Irmela w duszy podziwiała. Dlatego miała ochote zapaść się pod ziemie, gdy zaczął mówić tak swobodnie w ich kryjówce. Zresztą, czego się dziwiła? Osobiście też by tak zrobiła. Tylko, że bardziej grzecznie i w swoim stylu.

  — Ano. Aż się kurwa kurzyło. Nieźle chcieli urządzić towarzysza. — Uśmiechnęła się. Nie musiała się zbytnio starać by zamaskować lekki stres. Była dobrze poinformowana jak kończą potencjalni zdrajcy. — Nie piśniemy słowa. To przypadek, że tutaj jesteśmy. Uznajmy zwyczajnie, że nikt nic nie widział i pójdziemy w swoją stronę o ile... Dziękuje. — Po tych słowach spojrzała na Drugiego. Wyglądało na to, że był jej wdzięczny za uratowanie przed obiciem mordy i gnicia w śmierdzącym areszcie. Wodziła oczyma za jego dłonią, mimowolnie zadrzała, gdy ją cofnął.
   — Głowa cała, ząbki wszystkie, policzek nie przestawiony. A więc tak, w porządku. Dziękuje, że pytasz. I nie ma za co. Samotni ludzie muszą się wspierać. — Przetarła dłonią twarz w miejscu delikatnie zaczerwienionym po spoliczkowaniu. Przyglądała mu się przez pewien czas. Potem osunęła się po ścianie czując, że nogi odmawiają posłuszeństwa i powinna odetchnąć.
   —...a tak! O ile nie zechcecie inaczej. Nigdzie mi się nie śpieszy. Zagrać też coś mogę. — Dokończyła w stronę wychudzonego. Dodała potem — Mogę? — Wskazała na rozłożoną mape na stole. W tym momencie dokładnie Toruviel zdała sobie sprawe w jakim położeniu się znalazła. Miała ochote przekląć. Śmieszkowanie zakończone. W końcu... HEELOŁ. Znajdowali się w kryjówce Kruków. Przecież mogli ich nawet zabić za bycie świadkiem. Zgromiła maga poważnym wzrokiem i jakoś odruchowo położyła dłoń na sztylecie.Za dużo widzieli, a ta się jeszcze pchała... No, no.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Kryjówka

Postprzez Antymag » 05 lip 2017, 11:53

  Kyuke nie byłby dobrym Jaksarczykiem. Nawet już nie dlatego, że nie pochodził z Jaksaru, a z Cesarstwa. Żeby być dobrym Jaksarczykiem, trzeba spełniać trzy wymogi. Trzeba kląć jak Jaksarczyk, pić jak Jaksarczyk, i być najzwyklejszym w świecie chamem. Do tego ostatniego było mu chyba najdalej. W przeciwieństwie do Toruviel, która wciąż świeciła cycem tak jasno, że Kruki mogły pomyśleć, że Drugi wyciąga dłoń właśnie do cyca, a nie do twarzy dziewczęcia. Ale najwyraźniej wygląd kurwy, której właśnie ktoś przerwał grę wstępną i kazał spierdalać niezbyt jej przeszkadzał, a i ich gospodarze pewno nie narzekali na widoki. Z tym, że nie było widać, by który zwrócił większą uwagę na jej krągłości. Może jedynie blondyn, który oblizał usta i znów wyjrzał za okno. Najwyraźniej robił to tak często, że weszło mu to w nawyk.
  Kyuke nie wiedział wiele o Krukach. Bo — kto wiedział? Byli jedną z najbardziej tajemniczych organizacji całego świata. Krążyły plotki, że mieli w swych szeregach najbardziej brutalnych morderców, utalentowanych złodziei, a ich siatka szpiegowska ogarniała cały Everold. Mawiali, że wiedzą wszystko o wszystkich. Mawiali też, że tak na prawdę są bandą gówniarzy, które napadają na przechodniów w miastach. Co ciekawe, obydwie możliwości wydawały się całkiem prawdopodobne. Ale niezależnie od tego, czym zajmowali się na ulicach, to w swych domach zapewne byli dość niemiłymi panami. I na pewno niezbyt lubili, gdy ktoś panoszył się na ich własnym terenie. Ale blondyn nie wydawał się zbytnio speszony. Wciąż uśmiechał się jak jakiś podwórkowy zawadiaka.
  — Jasne, im mniej wiemy tym lepiej. Rozgośćcie się, potem porozmawiamy o tym, co możecie dla nas zrobić. Polik jestem.
  Całkowicie zignorował wzmiankę o tym, że Drugi zajął się pierwszą pomocą dla Kruka. Albo przyjął do wiadomości i nie dał tego po sobie poznać. Z oczu patrzało mu całkiem dobrze, jak na kogoś, kogo skazują na śmierć za samo ujrzenie jego policzka. Pewno stąd ksywa. Dwójka rudzielców bliźniaków zupełnie ich ignorowała, wciąż wymieniając ze sobą szepty, z których dawało się wyłowić tylko pojedyncze, zupełnie wyrwane z kontekstu słowa, którymi najwyraźniej się porozumiewali zamiast pełnych, oraz pełnych kurew zdań. Grypsera była dość ciężkim językiem do pojęcia dla nowicjusza, a co dopiero dla osób, które do tej pory jej nie usłyszały. Było coś o szczurach, orłach, gołębiach, kotach. I szczurzeniu, koceniu, zgołębieniu. Co ciekawe, o orleniu nie było ani słowa. Było sporo o norach i nornicach. Ich twarze jednocześnie się odwróciły w jej kierunku, gdy wskazała na mapę.
  — Jeszcze zdążysz na nią rzucić okiem. Niedługo powinien pojawić się wasz pracodawca. — Odparł jej dziarsko blondyn, a bracia wrócili do swej rozmowy i kreślenia po mapie. Potem zwrócił się do maga. — Polubisz go. Jak macie jakie pytania, to dawać śmiało, kurewsko tu nudno.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Kryjówka

Postprzez Kyuke » 05 lip 2017, 20:00

  Etykieta wymagała, by uprzejmości związane z przywitaniem się zawsze odwzajemniać. Tak więc Kazuya skłonił się w kierunku ich wybawcy, z wiadomych przyczyn nie podając mu ręki.
  — Miło mi, Poliku, mów mi Kyuke — przedstawił się, zachowując nazwisko rodowe dla siebie. — Tak szczerze, co skłoniło cię, żeby nam pomóc? — zapytał ze spokojem w głosie.
  Z zachowania rudowłosej wnioskował, że Kruki są groźniejsze niż początkowo sądził. Nie był jednak na tyle w temacie, słyszał tylko plotki. Chyba jak każdy. Dopiero pierwszy raz miał z nimi styczność. Na pewno będzie to ciekawe doświadczenie.
  Widząc brak reakcji na wzmiankę o leczeniu, Drugi stwierdził, że Polik może mieć głęboko w poważaniu los niektórych swoich towarzyszy. Może było ich nawet tylu, że większość się nie znała? Tak czy inaczej nie czuł urazy. Uleczyłby tamtego smarka bez względu na to kim był i czy ktoś by mu za to dziękował. Taki już miał dziwny sposób bycia.
  — Zaraz, zaraz... — Kyuke przeniósł zdumione spojrzenie z pary rudzielców na Polika. — Pracodawca? Zarówno ja, jak i zapewne moja towarzyszka, jesteśmy wdzięczni za pomoc, ale jaki pracodawca?
  Spojrzał pytająco na nastolatkę.
  — Wiesz o co tu chodzi?
  Kazuya podejrzewał, że może to być forma zapłaty za ukrycie przed strażą, ale z drugiej strony nie wiedzieli gdzie wchodzą. Poza tym zostali zaproszeni w ciemno, tak że nie bardzo orientował się, o czym blondyn w ogóle mówił. A skoro chciał pytań, to właśnie je otrzymał.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Kryjówka

Postprzez Toruviel » 05 lip 2017, 20:31

  Trzeba przyznać, że Toruviel to nie przeszkadzało. Żeby pobudzić wyjątkowo leniwą publiczność wystarczyło trochę pokazać, zakręcić tu i tam tyłeczkiem, etc, etc. Zazwyczaj się sprawdzało. W inszych sferach świecenie cyckami przynosi całkiem inne rezultaty. Niektórzy mogą mieć chrapke na więcej kobiecego ciała. Przypominając sobie o tym poprawiła delikatnie rozwiązany gorset, wiążąc go na tyle by móc oddychać.
  Irmela znała organizacje wyłącznie z plotek. Nigdy nie miała styczności z Krukiem lub Gryfem. Oczywiście nikt nie mógł tego wiedzieć. Tekst ,, Kruka i Jaskółki" wskazywał co innego. Jedyne co było wiadome to fakt, że Kruk z jej pieśni nie mógł być porównany z tym prawdziwym. Ruda uważała gildie za poważną i zorganizowaną organizacje. Przynajmniej z zewnątrz tak wyglądało. A jak jest naprawdę... Wiedzą wyłącznie oni.
  — Toruviel. — Skinęła głową. Polik. Pasuje. Nie chciało jej się wstać, ale zrobiła to, gdy nogi wróciły do siebie. Nie słyszała wcześniej imienia maga. Czasu brakło na uprzejmości.
  — Ujme to tak; obecnie wpadliśmy jak sztyling w gówno. O ile wiesz, gdzie jesteśmy... — Zrobiła efektowną pauze, wskazując dłonią na całe pomieszczenie z nieznikającym, delikatnym uśmiechem, zachowującym jednakże powage. —… a trudno się nie domyślić. W takim wypadku masz dwa cholernie proste rozwiązania. Krótko mówiąc robisz to albo...no albo. — Dłonią pokazała gest podrzynania gardła. Powinien zrozumieć co miała na myśli. Oparła się o ścianę, spojrzała na rudzielców. Wciąż widziała ich twarze przed sobą.
   — Teoretycznie ile mamy czasu? — Rzuciła, przekrzywając kapelusz na głowie.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Kryjówka

Postprzez Antymag » 05 lip 2017, 21:20

  Blondasek nie tracił humoru. I wyjrzał przez okno. Bardzo możliwym było, że na kogoś czekał. Na kogoś, kto będzie przebiegał tą ulicą i zobaczywszy znak ręką wpadnie do kryjówki. Niczym szyling w gówno. Tym razem spoglądał nieco dłużej, wychylając nieco szyję, by poszerzyć sobie perspektywę. Czyżby działo się tam coś interesującego? Gonitwa? Złapany uciekinier? Dwójka mogła mieć uzasadnione przeczucie, że ten, który ganiał się wcześniej ze strażą i przez którego wpadli w kłopoty, wciąż wykonywał swoją robotę. Na czymkolwiek polegała. Polik mówił, nawet nie patrząc w ich stronę.
  — Ach, Kyuke! I Hortensja. Nienawidzę Altrachen. Zajebiście miło poznać. Drugi, tak? Z resztą, strażnik w to. Napijecie się czegoś? Wody, trucizny? W najbliższej skrzyni powinno trochę być. Mamy tylko wodę i truciznę. Wyglądają i smakują tak samo, więc się kurwa nie pomylcie i czytajcie etykietki. Jak zobaczycie czachę i kości to znaczy, że możecie pić śmiało, ale będzie to wasz ostatni raz. — Mówił nad wyraz uprzejmie. Jego głos był aż przesycony cukrem. Zupełnie jak trucizny. Coś musi zabijać ten martwy posmak własnej śmierci, prawda?
  Może gdyby nie to, że wcześniej mówił coś o pracy dla nich i miał wytatuowanego kruka na twarzy, to atmosfera byłaby nieco luźniejsza. No, i gdyby jeszcze dwójka rudych milczków zechciała się nieco uśmiechnąć. Albo zniknąć. Albo nawet chociaż odezwać. Było w nich coś niepokojącego. Może to, że przy pasie mieli takie same, długie, wykrzywione noże, które chyba można już było zakwalifikować pod krótkie miecze. Nie wyglądali na takich, co zawahali by się użyć ostrza, by zamknąć komuś mordę, gdy jest za głośno. Albo, gdy ich wkurwia. Ich spojrzenie po raz drugi powędrowało ku Kyuke. Było tak samo morderczo bezduszne jak poprzednie. Jeden się uśmiechnął lekko. Nie był to śliczny uśmiech. A drugi parsknął pod nosem. I nie było to śliczne parsknięcie. Raczej z tych, które robią ludzie widzący kogoś, kto łudzi się, że jeszcze ma jakiś wybór. Zaraz po tym wrócili do swych zajęć.
  — No, ten. Sokół. Albo Bażant. Też sobie wymyślił jakąś pojebaną ksywę. — Powiedział dziarsko blondyn, a rudzielce parsknęli śmiechem. Tym razem oboje. — No kurwa, nie mów mi, że się nie cieszysz. Bo mnie by radość rozkurwiała na samą myśl. Na stawkę możemy umówić się nawet teraz, wiesz? To co, dziesięć koron? Dwadzieścia? To, że nie wydamy was straży, niewdzięczny skurwysynu? Jesteś nam to winny, przyjacielu.
  Dość ostra reakcja Kruka wciąż brzmiała lekko i jakby nie miała specjalnego pokrycia. Choć pewnie to były tylko pozory. Nadal miał ten sam wyraz twarzy, a jego oczy wciąż były delikatnie przymrużone, jak gdyby powieki zamarły już od tego uśmiechu. Gdy trubadurka zaczęła wykładać medykowi ich sytuację, dopiero jego wygląd nieco się zmienił. Jak gdyby powstrzymywał się od wybuchu salwą na prawdę okropnego i głośnego śmiechu. Uspokoił się jednak raz-dwa. Poczekał aż kobietka zwróci się do niego. A mówił do niej tak, jak gdyby była jednym z nich. Czyli w dość enigmatyczny sposób.
  — Słuchaj maleńka. Jutro trzepiemy mocno. Zupełnie jak w burdelu. Tylko stawka nieco większa. Ale w gruncie rzeczy jest to samo, wchodzimy, tryskamy i wychodzimy. Teoretycznie kończymy w samo południe. Praktycznie... Zależy od was. Szczegóły omówicie z ptaszkiem, nieloty.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Kryjówka

Postprzez Kyuke » 06 lip 2017, 6:33

  Drugi zdziwił się, że kobiecie przeszkadzał rozwiany gorset. Wcześniej zdawała się z tym czuć dość swobodnie. Ale kobiet nie zrozumiesz, bez względu czy to mag, wojownik czy złodziej, nie urodził się jeszcze taki, co by te dziwne stworzenia rozszyfrował.
  — Tak, to dość obrazowe porównanie — stwierdził Kazuya, kiwając głową. Szyling w gówno. Lepiej określić się tego nie dało. W tym momencie zdał sobie sprawę z beznadziejności ich położenia. A ja na Port Gawron narzekałem.
  Kazuya miał już przystanąć na propozycję jakiegoś picia, ale wzmianka o truciznach skutecznie go zniechęciła. Co prawda bieg uliczkami miasta też dał mu się we znaki, ale nie na tyle, żeby ryzykować przedwczesnym zgonem. A pies ich wie, czy do butelek z wodą nie dali trucizny i odwrotnie. Może niedługo będą mieli iść okazję do jakiejś karczmy i napić się czegoś normalnego? Nie wierzę w to.
  Sokół albo Bażant... Mag przypomniał sobie strzępki rozmowy rudzielców. Chyba lubili tutaj te wszystkie odniesienia do zwierząt. Nie licząc Polika, bo takiego zwierzęcia raczej nie ma. A może jest? To byłoby coś nowego.
  Gdyby nie fakt, że twarz Drugiego skryta jest pod maską, byłoby widać, jak unosi w zdziwieniu brew. Ostra reakcja Polika była… Niespodziewana. Mieliby wydać ich straży za to, że uratowali jednego z nich? Najwidoczniej panowała tutaj inna ideologia niż w warstwach klanowych na wyspach. Nigdy nie zrozumiem Jaksarczyków, westchnął mężczyzna, zakładając ręce na piersi.
  — Straży? Bardziej bym się bał, że nas powyrzynacie, jeśli odmówimy — odpowiedział zgodnie z prawdą. Może gdyby skupiał się na ofensywnej magii, a nie leczniczej, to by nie czuł żadnych obaw, ale w tym wypadku miał podstawy do zmartwień. Dzień zapowiadał się coraz lepiej.
  — O ile Ty go rozumiesz —mag zwrócił się do dziewczyny — to ja nie mam żadnych pytań. Zdaję się na Ciebie.
  Nie przywykł do takiego slangu, czy też szyfru, więc nawet nie starał się go rozpracować. Toruviel wydawała się być bardziej połapana w tych półświatkowych klimatach, więc ufał w jej osąd. Abstrahując od tego, że kompletnie jej nie znał. Na tę chwilę to było najlepsze wyjście.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Kryjówka

Postprzez Toruviel » 06 lip 2017, 8:59

  Po obserwacjach doszła do wniosku, że Polik czekał na wspomnianego Bażanta czy też Sokoła...albo szukał kolejnych naiwnie wierzących w dobroć Jaksarczyków w Mirosil. Musiał robić to nadwyraz często. Tak często i długo, że zakorzeniło się w nawyk i wprowadziło wielu ludzi w straszliwy błąd.
  —Pseudomin artystyczny zobowiązuje nawet każdego skurwysyna. — Podobnie jak Kyuke, z początku straciła ochote na orzeźwienie gardła całą zmianką o faszerowaniu truciznami. Nie trzeba było być geniuszem by zauważyć, że są skrępowani tym wszystkim. Chociaż częściowo, bo Drugi co rusz pyskował, a Toruviel brało do śmielszej rozmowy.
  —Ograniczony budżet? — Zapytała szukając oczami ów skrzyni. Być może dla demonstracji Kyuke, a może dla czystej ciekawości, by przekonać się czy rzeczywiście trzymają tutaj trucizny. —Gdyby kurwa nie to, że praca czeka to inaczej byśmy porozmawiali. Przy kuflu piwa na przykład, ale panowie są zajęci i niezbyt skorzy do rozmowy. — Rzuciła okiem na bliźniaków. Gdy zauważyła ich broń poczuła, że musi sprawdzić swoją szpade. Warto być ubezpieczonym, prawda?
  —Sokół? Czy Sokół nie jest tym... namiestnikiem? -Uniosła brew. Trochę słyszało się tu i tam. Głównie w karczmach, gdy ludziom rozwiązują się języki. Daj ludziom mówić. Większość z nich, czując się swobodnie, sama założy sobie stryczek na szyję. Idą tym tokiem myślenia?
  —Jeśli odmówisz i zechcesz kłapać jęzorem, to już możesz podkładać głowę pod topór kata. To samo jeśli będziesz chciał spieprzyć albo zdradzić ich po zleceniu. To chyba oczywiste, nie? — Wzruszyła ramionami jakby to była najbardziej oczywista rzecz na tym świecie. Była spokojna. No ba! Wyglądała wręcz na podekcytowaną tym, co ich czekało.
  —A macie coś dla tego tu? — Skierowała wzrok na Kyuke, zakręciła kosmyk rudych włosów na placu po czym wyciągnęła sztylet zza paska. — Umiesz w broń, magiku? Czy całą robotę pozostawiasz mi? — Thubadurka cieszyła się w takich momentach, że była obcykana w szpiegostwie. Zawsze jakieś plusy w obecnym położeniu.
  —Nie masz nic przeciwko, Polik, że zostawie tutaj swoje skrzypce? — Co prawda obawiała się, że nie zastałaby ich w jednej części, ale innego wyjścia zbytnio nie miała. Latanie po mieście z futerałem może być uciążliwe. —Ewentualnie mogę wykorzystać je do odwrócenia uwagi, ale są dość nieporęczne.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Kryjówka

Postprzez Antymag » 06 lip 2017, 14:50

  Pomimo dość ostrego języka, rozmówca dwójki wciąż nie wydawał się być na nich specjalnie zły. Właściwie to zachwowywał się całkiem przyjacielsko na kogoś, kto właśnie wrabiał dwójkę obcych sobie ludzi w niezbyt legalną akcję, którą sam określił jako trzepanie. Kyuke i Toruviel czuli podskórnie, że nie chcieliby zostać trzepniętymi. Akt trzepnięcia też nie brzmiał najmilej. Czyżby chodziło o morderstwo, czy może o coś jeszcze innego? Kiedykolwiek ktoś w Jaksarze wspominał o Krukach, zawsze radził, by trzymać się od nich z dala. Ani Drugi, ani bardka nie słyszeli jeszcze o nikim, kto by dobrze skończył na układach z nimi. No, Kyuke w ogóle nie słyszał o nikim, kto by z nimi wchodził w konszachty, więc mógł tylko bazować na swoim przykładzie. Ale ten przecież potwierdzał teorię.
  — Oni zrobią to za nas, nie będziemy sobie brudzić rąk. Jak od nas to nie pytają kto zacz, tylko wołają przepraszacza, miecz w dupę i do widzenia po drugie stronie. Nie cierpią konkurencji w grabieniu biednych obywateli.
  Wzruszył ramionami. Nie zwracał zbytnio uwagi na to, co robili jego goście, jako że wzrok przeznaczał cały czas na obserwowanie sytuacji za ścianą. Właściwie to w domu nie działo się wiele więcej. Odpowiedział dziewczęciu.
  — Po prostu wolimy być w stanie spierdolić stąd, zabierając przy okazji cały ekwipunek. Trucizny truciznami, ale woda ostatnim czasem jest kurewsko droga. — Po jego tonie głosu ciężko było mówić, czy mówi na poważnie, czy może nie. — Chuja Ci do tego, kto jest namiestnikiem, Złotko. Nie wypada wiedzieć za dużo.
  Na pytanie o ekwipunek dla towarzysza Imreli, Polik tylko parsknął i pokręcił z niedowierzaniem głową. To chyba znaczyło to, że nie ma tu żadnego nawet noża, który by mogli mu oddać. Albo uznawali zasadę, że każdy polega tylko na swoich kieszeniach. A kieszenie ludzi spoza organizacji też raczej uznawali za swoje. Po chwili zagwizdał cicho i rzekł do bardki raz jeszcze, tym razem mówiąc o skrzypcach. Najwyraźniej nie każdy znał się na instrumentach, szczególnie, że smyczkowy wynalazek był wymyślony przez Mściwoja i raczej nie bawił się w masową produkcję.
  — Czymkolwiek są. Tylko ja niczego tu nie pilnuję. Szykujcie dupy, bo ptaszek zaraz wleci w gniazdko.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Kryjówka

Postprzez Kyuke » 06 lip 2017, 21:41

  Określenie, że panowie byli mało skorzy do rozmowy, by co najmniej łagodne. Mag w ogóle nie pojmował tego, co się właśnie wyprawiało. Miał jedynie nadzieję, że pojawienie się ptaka, takiego czy innego, rzuci trochę światła na tę sprawę. Wątpliwościom nie podlegało jedynie to, że wdepnęli w gówno. I to takie soczyste.
  Kazuya nie słyszał o żadnym namiestniku i nie rozumiał podekscytowania swojej towarzyszki, bo tak chyba mógł ją nazywać. Chyba że to wszystko jest częścią gry aktorskiej, przeszło mu przez myśl. Nie znał jej na tyle, by móc to jednoznacznie stwierdzić. Póki co wydawała się być dość… nieprzewidywalna.
  — Ależ nie ośmielę Ci się przeszkadzać — odparł aż nazbyt uprzejmie. — Całą robotę zostawiam Tobie. Wolę fajerwerki od stali — sprecyzował, nie chcąc nawet myśleć o kontakcie fizycznym przy walce. Leczenie to jedno, tam rzadko osoba leczona chciała cię zabić. Natomiast pojedynek… Już z definicji brzmi nieciekawie dla maga.
  Tłumaczenia Polika na temat tego, jak działała filozofia straży, były jak najbardziej sensowne. Złodziej złodziejowi w drogę nie wejdzie. Czy to jednak znaczy, że z samego faktu zadawania się z tymi typkami, byli już po drugiej stronie barykady? Świetnie.
  Reakcja Kruka nie wyrażała jasno opinii na temat umiejętności walki wręcz Drugiego, ale jaka by ona nie była, to zapewne była właściwa. Kyuke na jego miejscu zareagowałby tak samo. Już prędzej by sobie poradził z tym, co Toruviel nazwała skrzypcami. Ciekawy wynalazek.

  W oczekiwaniu na przedstawiciela rodu ptakowatych, Kazuya stał nieruchomo pod ścianą. Starał się wyciszyć, skoro i tak nie działo się nic wymagającego większej uwagi. Korzystając z okazji, odepchnął od siebie myśli i zaczął bezgłośnie powtarzać spokojną mantrę. Nie były to najlepsze warunki do medytacji, ale kto wie? Może jeśli będzie miał wystarczająco dużo czasu, to zdoła odzyskać nieco wytrzymałości?
  Przestał myśleć o strażnikach i gonitwie, o czarnym Kruku na szyi i policzku. Widział ciemność, a zaraz potem spienione fale uderzające o brzeg Sutato. Szum wody koił jego nerwy. Tak, gdyby to on sam był emanacją wiatru, który szedł z nim w parze. Tylko spokój mógł teraz pomóc.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Kryjówka

Postprzez Toruviel » 06 lip 2017, 22:13

  Bardka osobiście nie chciałaby zostać trzepnięta. Zawsze kojarzyła to z pozbyciem się kilku niezręcznych ludzi. Ewentualnie z trzepnięciem czegoś. Różnie można było to interpretować. Szczególnie obracając się w złodziejskich kręgach.
  — Rozumiem. — Nie odrywała oczu od tego, co robił blondyn. Ciekawość brała góre. Ciarki łaziły jej po szyi i plecach. Oczekiwała zwrotu akcji, ale nie spodziewała się, że ratując jednego człowieka przed lochami można wejść w takie łajno. Intrygi polityczne Intrygami. Informatorstwo informatorstwem. Trubadurstwo trubadurstwem...A złodziejstwo złodziejstwem. Wyłącznie spodziewać się mogła co na nich czeka. Wiedziała tyle, że z pewnością nie należało do przyjemnych.
  — To wspaniale. — Wcisnęła sztylet w jego dłoń odzianą rękawicą. Wypadało być uzbrojonym na każdy wypadek. Reszty zwyczajnie nie skomentowała.
  Westchnęła przeciągle. Nie miała czasu na wykłady czym tak naprawdę są skrzypce i że to wcale nie są zabójcze ostrza, a instrument muzyczny. Postanowiła, że weźmie je ze sobą. Gdyby zorientowali się, że skrzypce są kurewsko drogie i mistrzowskiej roboty, nie miałaby najmniejszych szans na ich ponowne ujrzenie. Na ostatnie słowa Polika zareagowała otrzepaniem ubrania. Wbiła oczy w drzwi, nasłuchując rozmowy bliźniaków.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Kryjówka

Postprzez Antymag » 07 lip 2017, 8:41

  Medytacja Doktora nie trwała zbyt długo. Najpierw usłyszał dźwięk zdejmowanego rygla z drzwi znad fal, a zaraz potem stukot ryglowanych ponownie drzwi. To, co słyszał zgrywało się z tym, co widziała bardka i co ujrzał on po otworzeniu oczu. Do pomieszczenia wszedł spokojnie człowiek o dość przeciętnym wyrazie twarzy, przyciętych niedbale włosach tak, by nie sięgały niżej szyi. Ubrany był w lekkie, skórzane buty, które były chyba najwięcej wartym elementem odzienia mężczyzny. Miał na sobie zwykłą, lnianą koszulę i białe spodnie z tego samego materiału. Na oko miał jakieś trzydzieści lat. Wyglądał wyjątkowo przeciętnie, a nawet dość biednie. Być może z zawodu był szewcem i tylko dlatego jego obuwie było nieco lepsze niż reszta ubrania. A może po prostu zależało mu na takim właśnie wyglądzie. Oprócz tego na pierwszy rzut oka było widać, że to nie Jaksarczyk. Wyglądem bliżej mu było do Kyuke niż do Mirosilskiego przechodnia. Akcent równiez miał prosto z Wysp.
  — No, kurwa. W końcu jesteś! Trochę ci to wszystko zajęło. Załatwiłem ci współpracowników, powiedzieli, że chętnie zrobią nieco dymu jeśli tylko sypniesz im nieco ze szkatułki. Tylko jeszcze nie są pewni, co mają zrobić, co nie, kochani? — Rzekł na wstępie Polik wesoło, a potem kontynuował, nawet nie czekając na ich odpowiedź. — Chłopcy chyba skończyli przygotowywać mapę do zabawy, teraz chyba ją kopiują. Chuj tam ich wie, nie pytałem.
  Nieznajomy pokiwał głową, przesunął bliżej skrzynię, w której miała znajdować się woda i trucizna, a potem na niej usiadł. Wziął kilka głębokich oddechów, chyba też ostatnim razem biegał nieco częściej. Rzucił okiem na dwójkę obcych.
  — Mówcie mi Bażant. — Rzekł. Głos miał beznamiętny, monotoniczny, jak gdyby znudzony. Gdyby taki człowiek miał wygłaszać dłuższe kazania, mógłby śmiało pracować jako środek usypiający. Na szczęście po tym, jak dwójka znowu się przedstawiła, mówił krótko i zwięźle. — W wewnętrznym kręgu jest taki bank, który ma za dużo pieniędzy. Wraz z piątką innych ludzi się tym zajmiemy. — Ruszył zapraszająco dłonią. — Skoro już tu jesteście to możecie rzucić okiem na mapy, przyda się wiedzieć, którędy spierdalać, prawda?
  Mapa była kurewsko dokładna. Zaznaczone tam były wszystkie budynki, ulice, a nawet karczmy, lokale, sklepy, wejścia do ścieków, oraz kilka innych rzeczy, których oznaczenia były tylko pojedynczymi literkami. Gdy zbliżyli się do stołu, jeden z rudych wskazał dłonią na punkt z wizerunkiem korony. Zapewne chodziło o ten właśnie bank. Zaczął mówić.
  — Jak widać budynek znajduje się na rogu placu, więc wypada, byście zrobili to cicho. Lepiej by było nie wzniecać żadnego pożaru w razie niepowodzenia. Droga ucieczki jest prosta. Na lewo od wejścia, na drugim zakręcie w prawo, tutaj, na skrzyżowaniu dwóch ulic przy piekarni się rozdzielacie. Jedna osoba robi koło i wbiega do zakładu Chlebomira, druga zapierdala prosto tutaj. Jasne? Tylko pod żadnym, kurwa, pozorem nie sugerować sie innymi. Każdy spierdala w innym kierunku. — Palec mężczyzny wędrował po pamie, wizualizując na mapię drogię ucieczki. Jak się okazało, przejście aż tutaj było dość trudne do zapamiętania, a ścieżek było wiele. Ważnym było, że kryjówka znajdowała się na zachód od banku.
  — Masz jakiś plan, tak w ogóle? — Zapytał z zaciekawieniem Polik. — Nie chciałbym być zdany na improwizację nieznajomych.
  Bażant parsknął i zaczął znowu mówić.
  — Do tego przejdziemy za chwileczkę. Obok banku znajduje się warsztat złotnika. Nawet jeśli w banku będzie tylko kilku strażników, to zaraz obok czai się nieco więcej. Stolica dba o ludzi robiących duże pieniądze, kurwia jej mać. — Zwrócił się teraz tylko i wyłącznie do dwójki, wzdychając wcześniej. — Powiedzcie może lepiej co potraficie, znajdziemy dla was jakieś zajęcie.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Kryjówka

Postprzez Kyuke » 08 lip 2017, 7:41

  — Skoro nalegasz — westchnął mag, odbierając sztylet. Przytroczył go do pasa zbroi i ocenił niepewnym wzrokiem. Nie zapowiadało się na to, żeby miał zrobić z tego zbyt wielki użytek, ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Może będzie okazja obrać tym owoce. Nie wyobrażał sobie walki wręcz z kimkolwiek, to już wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem. Ale podarek przyjął.

  Medytacja zakończyła się, nim na dobre się zaczęła. Hałas ściągnął uwagę Drugiego z powrotem na ziemię. Do pomieszczenia wszedł do bólu przeciętny facet. Z jednej strony ta przeciętność przyciągała uwagę patrzącego, a z drugiej człowiek zupełnie go nie zauważał. Można by wręcz pomyśleć, że to jakiś rodzaj magii.
  Doktor poczuł się nieco lepiej, gdy zobaczył Cesarczyka. Zawsze to milej ujrzeć inną skośną facjatę na terenie pełnym Jaksarczyków. Obserwując go, po krótkim ponownym przedstawieniu się, Kazuya doszedł do wniosku, że gość wydaje się być mniej niezrównoważony niż Polik. Chyba że to tylko bardzo dobra gra pozorów.
  Kyuke początkowo sądził, że się przesłyszał. Maska zakryła niemiły grymas, który pojawił się na jego twarzy. Mamy obrabować bank?! To było wręcz niedorzeczne. Wiedząc jednak, że protesty na nic się nie zdadzą, wzruszył tylko ramionami i zrezygnowany podszedł do stołu, który wcześniej tak nurtował Toruviel.
  Młody Drugi był pod wrażeniem dokładności mapy. Zaczął ją dokładnie analizować, chcąc zapamiętać każdy szczegół. Fakt bycia uczonym oraz setki godzin spędzonych przy księgach wytrenowały jego pamięć na tyle, że zarejestrowanie w głowie mapy nie powinno być dla niego dużym problemem.
  Do tej pory Kyuke głównie milczał. Z reakcji Bażanta dało się wyczytać, że nie był zbyt pozytywnie nastawiony do pomocy żółtodziobów. A co, jeśli mamy być tylko mięsem armatnim?, zmartwił się Cesarczyk. Potrzebują kogoś, by odwrócić uwagę bądź zmylić pościg, a potem heja i się nie znamy. Nie podobało mu się to, ale jakie miał wyjście?
  — Wojownik i złodziej ze mnie żaden, mówiąc na wprost — oznajmił Drugi. — Jestem natomiast uczonym i medykiem, jeśli stanowi to dla Was jakieś pocieszenie. To tyle. — Zakończył i założył ręce na piersi. Nie zamierzał wystrzelać się przed nimi ze wszystkich umiejętności. Czas pokaże, a zawsze lepiej jest mieć jakiegoś asa w rękawie.

Zaloguj