Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Vitav
Krtań
Egzarcha
Miano: Vitav
Profesja: Detektyw
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Punkty Ducha: 1
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 505
Dołączył(a): 01 maja 2014, 15:13
Vitav

Okręt handlowy "Kwitnąca Wiśnia"

Postprzez Vitav » 05 lip 2017, 15:27


Kwitnąca Wiśnia


  Jeśli można powiedzieć o jakimś okręcie, że jest on dumny to z pewnością będzie to właśnie "Kwitnąca Wiśnia". Ogromnych rozmiarów handlowiec o równie ogromnych masztach i żaglach, na którym namalowano rozkwitający kwiat wiśni. Długi na jakieś osiemdziesiąt metrów, szerokością raczej nie przekracza piętnastu.
  Po pokładzie zwykle kręci się około trzydziestu marynarzy, doliczyć do tego należy dwudziestu "ochroniarzy", a razem daje to załogę składającą się z pięćdziesięciu chłopa. Zazwyczaj dodatkowo towarzyszą mu dwa pomniejsze statki bojowe, które mają za zadanie odstraszać piratów.
  O ładowni rzec można jedno — jest ogromna. Jak na statek przestrzeń zagospodarowano tutaj naprawdę dobrze. Zminimalizowano rozmiary kajut, które są tu jedynie ciasnymi pomieszczeniami z drewnianymi, aczkolwiek wygodnymi łóżkami oraz skrzynią na rzeczy.
  Na wypadek ataku i konieczności obrony na pokładzie znajduje się kilka armat.

Wątek (jak i okręt) służy jedynie przygodzie Mary, Osy oraz Zaremby!

Avatar użytkownika
Zaremba
Egzarcha
Egzarcha
Miano: Julian Legerd Dalewin Gineyt
Profesja: muzyk
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 70
Szylingi: 5
Pensy: 50
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 7
Dołączył(a): 14 cze 2017, 1:18
Zaremba

Re: Okręt handlowy "Kwitnąca Wiśnia"

Postprzez Zaremba » 10 lip 2017, 17:20

  Kiedy na horyzoncie pokazał się kapitan, Zaremba z lekka się skrzywił. Do samego końca miał bowiem nadzieję — i kto wie czy nie fantazję — ażeby spotkać żeńską wersję jurnej kapitanki. Rad był jednak, że zdołał go w czymś zadziwić już na samym początku. Patrząc po gębach reszty rebiaty, do rzadkości ich umiejętności możnaby wpisać tylko żonglowanie pustymi antałkami.
  Załadowanie na statek obyło się problemów, nie było zatem najmniejszego sensu, aby się przejmować sprawami doczesnymi. Co prawda, obecność aż tylu najemnych mogła być niepokojąca, ale Julian zdecydował się pierwszej nocy o tym nie myśleć. Zadekowawszy się gdzieś z dziewczętami, postanowił dołączyć do wesołej, jaksarskiej debaty na tematy w większości karczemne i fekalne, gdyż język onych panów daleki był do dworskości. Robił to nie tylko dla trunku, ale i plotek, których niedoskonałymi powiernikami były te lądowe ochlejmordy. Na koniec grały w nim dwie sprzeczności, które ostatecznie nakazały pożegnać się z ferajną, skryć gdzieś i pobrzdęczeć na teorbanie.
  Trudno powiedzieć kiedy zasnął, ciężko również dać prawdę jak prędko się obudził. Z samego rana zauważyły go pewnie tak Osa jak i Mara. Prawdopodobnie je obudził.
  — Słońce wstaje nad falami, dzień się w oczach mruży,
hejże łajbo, hej załogo, czas nam do podróży!

  Przez chwilę słyszały samą melodię, nastąpiła zmiana, lekka wariacja, po której, melodia powędrowała na ten sam tor co wcześniej.
  — Tuż za nami ziemi skwar, a przed dziobem chwała,
wiatr żagle będzie pchał, łajba będzie gnała!

  Przełożył teorban na bok przyglądając się najpierw kuzynce, później towarzyszącej jej Jaksarce. Uśmiechnął się półgębkiem, a potem, z lekkim ociąganiem, podniósł podpierając o deski statku. Wyglądał dokładnie tak samo jak dzień wcześniej, z tą drobną różnicą, że nie był już tak rozchełstany.
  — Idę porozmawiać z kapitanem. — Jak powiedział, tak zrobił, choć nie miał zamiaru spieszyć się z odnalezieniem wspomnianego brodacza. Miał, rzecz jasna, teorban przy sobie, na plecach. Wziął go nawet z przyzwyczajenia. Niby rozespany, rozleniwiony, rozejrzał się czy nie ma niczego albo nikogo ciekawego do zaczepienia. Przypomniał sobie co mu wczoraj tych dwóch strażników mówiło i podrapał się po głowie.

Avatar użytkownika
Osa
Egzarcha
Egzarcha
Miano: Yvette d'Autrementcourt
Profesja: Awanturniczka
Płeć: Kobieta
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 76
Szylingi: 14
Pensy: 100
Strzały / Bełty / Pociski: 15
Posty: 8
Dołączył(a): 17 cze 2017, 22:55
Osa

Re: Okręt handlowy "Kwitnąca Wiśnia"

Postprzez Osa » 10 lip 2017, 23:24

  Kapitan Kwitnącej Wiśni wywarł naprawdę dobre wrażenie na d’Autrementcourt, bowiem sprawiał wrażenie człowieka konkretnego i doświadczonego, którego zdecydowanie warto będzie obserwować by kapkę wiedzy zeń wchłonąć. Mało tego, Yvette była przecież niezwykle ciekawa wyspiarskiej kultury, tradycji i samego społeczeństwa. Oczywiście, czytała o Cesarstwie nie jeden traktat i księgę ale co innego czytać, a co innego porozmawiać z jednym i wreszcie — zobaczyć Cztery Wyspy.
  Zaszyli się w niewielkiej kajucie, w której trzy osoby i pies na dokładkę to już mały tłok, ale przez to byli tam sami, zyskując te minimum prywatności. Pozostali najęci do ochrony rębajły faktycznie mogli nieco niepokoić, ale nie ma co książki po okładce oceniać. Toteż pierwszej nocy ruszyła wraz z Julianem, co by nieco zapoznać się z Jaksarami i jej rodakami. I oczywiście pilnować samego Zaremby, trzymając go z dala od kłopotów. Ze względu na drobne rozmiary, Osa nie piła dużo. Dlatego głównie raczyła się sporadycznym buszkiem śmieszka, choć jednego toastu nie odmówiła. Do późna również nie siedziała, jako, że obiecała Marze inne aktywności.
  Dlatego też obudziła się całkiem świeża, wtulona w Jaksarkę na jej łóżku. Trochę ciasno ale jak miękko! Pierwsze co dobiegło jej uszu to brzdęk teorbanu i śpiew Juliana. Yvette od zawsze doceniała talent kuzyna, jego głos podobał się szczerze. Wyłoniła swoją rozczochraną głowę zza Marzanny, spoglądając na Zarembę. Nie przerwała mu, odezwała się dopiero, gdy skończył.
— Ładne! Nie znałam tego. A pamiętasz jak się grało do tego, no… — wygrzebała się z uścisku Jaksarki i przeskoczyła nad nią, lądując na deskach, zwinnie niczym gazela z równin Wielkiego Stepu.
— I uderzył wielki szkwał
Czarne niebo już nad nami!
Białej piany nabrał jacht
Wreszcie wanty zaśpiewały!

Zaintonowała radośnie. Dobrym śpiewakiem nigdy nie była ale urok szant był taki, że zdarte gardła żeglarzy mogły je śpiewać. A więc i ona dała radę. Chwilę później wylądowała ponownie na łóżku, zalegając na Marzannie.
  — Też mnie ciekawi jegomość kapitan! Zdawał się być doświadczonym i konkretnym człowiekiem. I znał jaksarski, a więc mogłabym się z nim porozumieć. Tylko nie wpadnij w kłopoty, Julianie.
Odprowadziła wzrokiem kuzyna i zabrała się za samą siebie. Pierw wsunęła spodnie i buty, na koniec zostawiając dublet i pas.
— Maro, najdroższa. — obdarowała kochankę niezwykle ciepłym uśmiechem. — I jak na razie oceniasz naszą podróż? Jak się ubierzesz to dołącz do mnie na pokładzie, może namówimy jakiegoś Wyspiarza by się historią jaką podzielił! Madame.
  Osa ukłoniła się w pełni przed Jaksarką wraz z nieznikającym uśmieszkiem na twarzy. Chwyciła swój kapelusz, zaraz po tym jak pas został zapięty, i wyszła na pokład. Za cel dnia dzisiejszego obrała sobie znalezienie odpowiedniego kompana do rozmowy o Czterech Wyspach wśród cesarskiej części załogi Wiśni. Kryterium było proste — komunikatywna forma Altrachenu lub jaskarskiego, jako, że Osa nie znała dialektu Agatusu.

Zaloguj  •  Zarejestruj