Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 03 lip 2017, 22:23

  Ponowny rzut oka okazał się być strzałem w dziesiątkę pozwalającym dostrzec że okno za biurkiem posiada na parapecie ledwo widoczny ślad obuwia i kilka kropel wody. Samo okno nie wyglądało na naruszone. Zupełnie jakby ktoś otworzył je od wewnątrz. Odpowiedzią na to mogła być też oczywiście magia. Wyglądało na to że napastnik dostał się tutaj od zewnątrz. Musiał przepłynąć do muru twierdzy i przez nikogo nie zauważony po dachach dostać się do okna gabinetu wychodzącego na dziedziniec. Do diabła do tego schinobi ledwo co byli by zdolni. A tutaj jeszcze bez żadnych śladów otwarto okno. Kim do diabła była ta osoba.
  Próba gaszenia nie powiodła się niestety. Mimo najlepszych chęci nie udało się zwilżyć dywanu na tyle mocno. Cała krew w pobliżu ognia błyskawicznie krzepła. W powietrzy uniósł się gryzący zapach płonącej juchy. Chwilę potem zakrwawiony dywan zaczął się zajmować. W powietrzy było czuć coraz mocniejszy swąd płonącego ciała a temperatura rosła. Na szczęście dla Nadzorcy do pokoju wpadli inni żołnierze. Widząc sytuację odciągnęli Ichizo i co rusz zaczeli próbować zadusić ogień szmatami moczonymi na deszczu przez otwarte wprędce okno. Niestety ślad działań napastnika zniknął bezpowrotnie, ledwo widoczny odcisk buta zmazała woda a te kilka krople zniknęło w morzu innych. Na szczęście ślad został w porę dostrzeżony przez Diabła. Miał on też uratowane dokumenty.
  Po kilku minutach pożar został ugaszony. Kapitan mógł tylko patrzeć na zniszczony gabinet. I to niedługo gdyż jako że nie był członkiem załogi fortecy został wyproszony z zapowiedzią przesłuchania. Wszystko wskazywało na to że sytuacja jest krytyczna. W porcie w tym czasie pożar musiał szaleć nadal z uwagi na ogromną ognista łunę. Ta stała się jeszcze większa co sugerowało że zajęło się miasto.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 03 lip 2017, 22:46

Dzielni wojacy jak zawsze na czas by pomóc. Ironicznie skwitował kapitan, widząc dzielną grupę żołnierzy, która przybyła by ocalić gabinet oraz zamek przed spłonięciem. Gdy już wyprowadzili będącego w "śmiertelnym niebezpieczeństwie" kapitana z komnaty, nastąpiła standardowa procedura. Jako, że nie był on cesarskim żołnierzem, ani nie pełnił stanowiska bezpośrednio w tradycyjnych formacjach wojskowych, został poproszony o opuszczenie miejsca zbrodni. Gdybym był potrzebny do przesłuchania będę na statku, na Pożodze. Odwróciwszy się plecami zaczął powoli iść korytarzem analizując wszystko co do tej pory udało mu się ustalić. Skurwysyn dostał się tutaj oknem to pewne. Ale przecież było zamknięte, więc jak otworzył je od zewnątrz? Niee..W pokoju był ktoś jeszcze. Ktoś kto wysadził strażników. Hmmm. Albo było ich dwóch albo mam do czynienia z Drugim. Tylko oni mają moc zdolną zrobić coś takiego. Ale jak dostałby się tutaj Drugi? Pfff. Z drugiej strony mógł zmienić się w jebaną mewę i srać na okno, którym wszedł od tygodnia. Widziałem wiele trupów, ale nie przypominam sobie bym widział kiedyś coś takiego. Tak mi się przynajmniej wydaje. Idąc wolnym krokiem zdał sobie sprawę, że napastnik lub napastnicy mogli zostawić jakieś ślady w korytarzu. Wszak, podłoga lepiła się od krwi, ślady byłyby widoczne bez trudu, a i żołnierze mogli nie zdążyć ich zatrzeć lub zadeptać. Ichizo zdawał sobie jednak sprawę, że ktokolwiek stał za atakiem jest już bardzo daleko stąd, a ślady na zewnątrz, zostały zadeptane i zatarte, jak nie przez żołnierzy, to przez nawałnicę na zewnątrz. Ichizo zdawał sobie sprawę, że przesłuchanie wojskowe będzie dokładne i z pewnością bardzo długie. Był przecież jedyną osobą, która znajdowała się w pokoju i widziała co się zdarzyło, zanim pożar, zatarł wszelkie ślady. Postanowił więc udać się z powrotem do swojej komnaty i tam w spokoju przejrzeć dokumenty. Miał sporo czasu. Dopóki nie zostanie ugaszony pożar, nikt nie będzie go szukać, a nawet jeżeli, to najpierw udadzą się na okręt, który został przecież zacumowany poza portem by nie spłonął. Dodatkowo był on wówczas nienazwany, a o Pożodze, wie póki co tylko on, i jego uganiający się teraz z wiadrem oficer. Kapitan przyspieszył więc kroku i dziarsko ruszył w stronę swojego gabinetu. Gdy tam dotarł zatrzasnął za sobą drzwi, i zamknąwszy je na klucz wyjął dokumenty. Zaczął przeglądać wszystkie dokładnie, zwracając uwagę na każdy najmniejszy detal. Książki przeglądał łącznie z okładkami, spisem treści i wszystkimi przypisami.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 04 lip 2017, 0:21

  Dzielni wojacy byli nad wyraz dumni ze swojego działania które zniszczyło pozostałe dowody. Ichizo został wyprowadzony i mógł już tylko rozmyślać. Jego wnioski wskazywały że postać dostała się tutaj oknem. jak sądził było dwóch napastników albo był to mag. Nigdy nie widział czegoś takiego. Zastanawiał się nawet czy ów mag nie mógł choćby przybrać kształtu mewy. Ciągle było to bardzo mało informacji.
  Rozglądając się i badając korytarz zauważył że na jednej ze ścian na wylocie korytarza na dziedziniec znajduje się nieco krwi. Zupełnie jakby ktoś zakrwawiona dłonią dotknął ściany próbując się schować przed czyimś wzrokiem. Po drugiej stronie były uchylone drzwi do magazynu wojskowego. Być może to tłumaczyło co tutaj tak właściwie się wydarzyło. Czemu jednak tajemnicza postać nie wróciła w sposób w jaki weszła.
  Czekając na przesłuchanie w swojej kwaterze miał za to sporo czasu na przeczytanie znalezionych dokumentów. Większa część była rejestrami przychodzących i wychodzących transportów. Gównie spisy żołnierzy, uzbrojenia, narzędzi oraz wywiezionej rudy.
Pozostałe materiały były jednak znacznie dziwniejsze. Traktowały o nowo znalezionym surowcu, do tej pory nie znanym, były to czarne kryształy o prawdopodobnie magicznych właściwościach. Zainteresowani nimi byli głównie Drudzy z Initium. Jeden z dokumentów miał nawet coś w rodzaju raportu o właściwościach. Niestety wszystko było nadpalone. Jedyne co mógł ustalić z nazwy to że ów materiał zwie się
chroma.… — coś dalej napis był nadpalony.
Co gorsza pozostałe informacje były niekompletne. Nie było wiadomo jak wygląda kwestia zainteresowania magów. Jedyne co przewijało się przez dokumenty to napis Initium. Najlepiej zachowany był opis wyglądu. Część opisu właściwości również spłonęła ale na tyle żeby można było odczytać opis iż wpływa na aurę. Do diabła czyżby cała a rzeź rozpętała się z tego powodu.
  W jednym z dokumentów na temat rudy dziwnego magicznego materiału można było natknąć się na imię August powtarzające się przy opisach badań. Wynikało z tego iż prawdopodobnie był on autorem opisów.
To był jak na razie jedyny trop. Wracając do okrętu to zostawało mieć nadzieję że flota jakoś przetrwa to wszystko. Na szczęście ulewa nasilała się, wychodziło na to że sama natura chciała pomóc zgasić to piekło.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 04 lip 2017, 11:01

Ichizo czytał sporo i to o wielu rzeczach. Opisywane jednak, w odratowanych przez niego dokumentach czarne kryształy, odnalezione na wyspie, były mu zupełnie obce. Ze względu na nadpalenie znalezionych papierów, nie był w stanie dowiedzieć się niczego więcej. Nazwa, jak i właściwości nowo odkrytego surowca, przepadły. W oczy rzuciło mu się jednak przewijające się imię: August. Nie kojarzył nikogo o tym imieniu, pracującego w placówce na Nagate, jednak znajomość cesarskich urzędników przez młodego kapitana, daleka była od zadowalającej. Częstotliwość, z jaką we wpisach pojawiało się imię, świadczyła najprawdopodobniej o tym, iż tak nazywał się ich twórca. Musiał więc być naukowcem, lekarzem lub nawet Drugim. Drudzy nie podlegali bezpośrednio żadnemu z ludzkich królestw, toteż informację na temat ich pobytu, posiadali najczęściej najwyżsi rangą zarządcy ziem. Czy to dlatego zginął namiestnik? Czy ktoś chciał odnaleźć pracującego na wyspie maga lub naukowca? Jeśli tak, to z pewnością wiedział o nim w tej chwili dużo więcej, niż Ichizo. Cała sprawa stała się frustrująca. Więcej pytań niż odpowiedzi. Nic już tutaj więcej nie znajdę...kurwa. Kapitan wiedział, że ze znalezionych informacji będzie musiał zrobić jak najlepszy użytek, gdyż więcej, nie posiada. Wstał od stołu przy, którym zasiadł by czytać znalezione przez siebie dokumenty, po czym zaczął jeden po drugim, wkładać je w płomień świecy, zaczynając od dokumentów pojedynczych. Nim spalił księgi dostaw, przeglądnął je jeszcze raz, by sprawdzić czy nie znajduje się w nich nic podejrzanego. Poszukiwał zbyt dużych lub zbyt małych dostaw poszczególnych towarów, świadczących o celowym wywoływaniu niedoborów w materiałach lub wręcz przeciwnie. Skończywszy czytać spalił również księgi, a ich resztki wraz z resztkami dokumentów, wyrzucił przez okno. Postanowił opuścić swoją komnatę i podążyć śladami, które udało mu się wcześniej dostrzec w korytarzu. Wiedział, że wciąć ma trochę czasu, nim żołnierze ja zatrą, lub gdy zacznie go szukać wyznaczony do dochodzenia, śledczy cesarski. Otworzywszy drzwi, szybkim krokiem udał się w kierunku drzwi magazynu, mijając po drodze krwawy ślad na ścianie.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 04 lip 2017, 23:50

  Ichizo zaklną gdy zdał sobie sprawę z tego jak mało informacji posiada. Dokumenty były zniszczone do reszty a opisywanego w części z nich minerału z nikąd nie kojarzył. Postanowił przeglądnąć jeszcze raz wszystkie księgi i spalić wszystkie po przejrzeniu. Dzięki temu na pewno nie wpadną w nie powołane ręce. Jego poszukiwania dostaw zahaczyły o pewne nieścisłości przy transportach kwarcu. Część z nich była wysyłana wprost do Initium! Co ciekawe kolejna część do Sutato. Co gorsza za ogromne sumy. Okręty transportowe przywoziły w zamian wręcz bajrońskie sumy. Szczególnie te z Initium. Przeliczając na wagę przewyższało to cenę za każdy inny towar. Co prawda ukrywano to dość zręcznie. Przewożone sumy były transportowane w postaci innej rudy mianowicie. A konkretnie szmaragdu i kamieni szlachetnych. Oraz... zaklętych przedmiotów. Surowce zaś rozprowadzano z wyspy konwencjonalnymi szlakami jakby rudy pochodziły z wysp na co wskazywały dziwnie zwiększone ilości wywozu danych surowców po przyjęciu powracających okrętów. Co by nie mówić był to proceder na ogromną skalę. I co najważniejsze rząd musiał o tym wiedzieć patrząc na transportowane na dwór cesarki podarki. Gdy przyjmowano z initium transport mieczy dziwnym trafem cesarz jako prezent i daninę otrzymywał ozdobne miecze z Nagate. Do diabła za informacje w tych dokumentach mógł spłonąć. Czym był ten przeklęty rzeczony surowiec.

  Dozorca postanowił sprawdzić wcześniejsze ślady. Udał się do magazynu, po wejściu do środka zwuażył na kilku skrzynkach ślady krwi. Cała ta sekcja gdzie znajdowały się ślady była poświęcona mundurom zapasowym. Wyglądało na to że ów jegomość przebrał się za jednego z żołnierzy. Przy ostatniej skrzynce która pozostała otwarta dostrzegł zakrwawioną szmatę. Zaglądając za kufer dostrzegł resztę rzeczy. Teraz pytanie brzmiało co zrobi nasz dowódca.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 05 lip 2017, 23:37

Cała sytuacja zaczęła się Kapitanowi podobać jeszcze mniej. Fałszowanie danych wydobycia, ogromne sumy pieniędzy od Initium czy z wyspy Sutato. Tajemnicze prezenty dla Cesarza. Dwór, a przynajmniej najważniejsi na nim ludzie, musieli zdawać sobie z tego sprawę. Ichizo wiedział o Nagate wszystko. Tak przynajmniej mu się wydawało. Teraz był niemalże pewien, że na wyspie odkryto coś, czego pożądali Drudzy. Coś, za co są gotowi płacić kosmiczne sumy pieniędzy, wysyłać Cesarzowi drogie dary, może nawet służyć mu w inny sposób niż tylko radą. Najbardziej niepokojący jednak był fakt, że wszystko to utrzymywano w ścisłym sekrecie, a rząd był gotów fałszować dane, by zatuszować wydobycie nieznanego minerału. Nasuwało się jeszcze więcej pytań. Czy namiestnik był niewygodnym świadkiem? Czy zaczął mieć wątpliwości co do słuszności procederu w, którym brał udział? A może został zamordowany przez kogoś, komu cała ta "ukryta" operacja nie była na rękę? Sam nie wiedział do końca co o tym myśleć. Przysięgał bronić bezpieczeństwa kraju, a ktoś ewidentnie to bezpieczeństwo naruszył atakując twierdzę na Nagate. Cóż jednak było, tak wyjątkowego w owym minerale, że warto było dla niego spalić cesarski port, oraz zabijać cesarskiego namiestnika? Kapitan mógł się tylko domyślać, ale był pewien, że nie chodziło o walory estetyczne. Trzeba będzie spokojnie usiąść i o tym wszystkim pomyśleć, no i koniecznie się napić. Ichizo wychodził bowiem z przekonania, że ludzie zbyt długo trzeźwi zaczynają przyciągać kłopoty, które ludzi "światłych' i o "otwartych umysłach", zwykły omijać, szerokim łukiem. Tak, to był zdecydowanie ten moment w, którym trzeba było umysł otworzyć i oświecić jak najbardziej. Przyjdzie na to jednak czas. W tej chwili, kapitan musiał jednak zbadać ślady, prowadzące do magazynu. Wchodząc do środka, dojrzał zakrwawione skrzynie w, których przechowywano mundury zapasowe. Szybko skojarzył fakty i doszedł do wniosku, że napastnik po prostu mógł przebrać się za żołnierza i w ten sposób, niepostrzeżenie dostać się do twierdzy, oraz nie wzbudzając podejrzeń, poruszać się w niej z pewną dozą swobody. Fakt, że skrzynie były zakrwawione, świadczyły jednak, że po jatce w gabinecie namiestnika, napastnik wrócił w to samo miejsce. Ba, może nawet wciąż się tutaj znajduje. Ichizo położył swoją lewą dłoń na pochwie katany, i przesuwając wzdłuż niej kciukiem, wysunął ostrze na kilka centymetrów. Dodawało mu to bowiem nieco pewności siebie, ale dobrze wiedział, że w starciu z Drugim ma niewiele większe szanse, niż strażnicy, których resztki chwilę temu jeszcze oglądał. Nawet fakt, że Ichizo był jednym z najlepszych szermierzy, w armii tego nie zmieniał. Przy ostatniej ze skrzyń, która pozostawała otwarta, Ichizo dostrzegł zakrwawioną szmatę. Powoli posuwając się dalej, wychyli się za kufer i dostrzegł stertę rzeczy. Coś mu jednak nie pasowało. Miał przeczucie, że ktoś oprócz niego jest w magazynie. Czy był to efekt wzmożonej czujności? Być może. Ale przesadna ostrożność nigdy nikogo jeszcze nie zabiła, a w tym wypadku, mogła ocalić przed rozsmarowaniem po ścianach magazynu, pewnego wielbiciela zimnej sake.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 06 lip 2017, 0:54

  No i Ichizo nie pomylił się, jego przeczucie okazało się całkiem słuszne. Za nim tuż przy wejściu znajdowała się odziana w czerń postać. Nie był to jednak żołnierski mundur, i nie był to żaden ze strojów noszonych oficjalnie. Na pewno nikt w nim nie wydostał by się bez podejrzeń po czymś takim. Był to mianowicie strój shinobi.
  Nim dozorca zdążył zrobić cokolwiek ten rzekł -Widzę nie tylko ja tutaj myszkuje proszę proszę. Sam dowódca Karmazynowych Fal, coś sądziłem że cię tu znajdę ale żeby tak dać się zajść. Gdybym był tym skurwielem już dawno trzeba by cię ścierać szmatą ze ściany. Schowaj ten nożyk lepiej zanim komuś stanie się prawdziwa krzywda.— ninja nie ukrywał swojej pogardy dla umiejętności Diabła, patrzył na niego niczym lew na muchę. Po chwili rzekł przeciągle z nieukrywanym rozbawianiem słyszalnym w głosie, ciężko było zobaczyć jakiekolwiek rysy twarzy zasłoniętej maską — O ile pamiętam na biurku Namiestnika było więcej papierów a tu proszę nagle pusto. Wiesz może co się z nimi stało mój drogi- Wojownik cieni zaczął bawić się jednym z kunai w pasku na piersi. Trzeba było przyznać że był dobrze uzbrojony, jego pancerz idealnie przylegał i wydawał się być niczym druga skóra. Przy pasie miał dwa ninja-tō, do paska biegnącego w poprzek piersi przyczepione były też oprócz 4 kunai jeszcze 4 gwiazdki. Na plecach znajdował się krótki łuk, ten już na wzór kontynentalny refleksyjny. Wszystko to było utrzymane w ciemnym odcieniu. Jak? Jego Ichizo nie wiedział.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 06 lip 2017, 12:36

Wiele się słyszy o ninja, podlegających Ministerstwu Wiatru. Zawodowi zabójcy, szpiedzy, infiltratorzy. Najlepsi agenci świata. Inne ludzkie państwa zazdrośnie patrzą, na tajne służby Cesarskiej Mości, a on sam, jeszcze bardziej zazdrośnie strzeże sekretów ich szkolenia. Ichizo spotkał kilku z nich. Żaden nigdy mu nie przypadł do gustu, a już na pewno, żadnemu z nich nie ufał. Posiadając spory bagaż informacji z gabinetu namiestnika, wiedział, że jego niechęć jest uzasadniona jak nigdy. Nie wiedział, czy stojąca przed nim odziana na czarno postać to morderca, sojusznik, czy też sojusznik mordercy. Na pewno miał on jasno sprecyzowany cel wizyty, wszak sam przyznał, że nie odnalazł dokumentów, które powinny znajdować się u namiestnika. Już sam fakt, że o nich wiedział wzbudził większą czujność kapitana. Jeśli o nich wiedział, to musiał bowiem zdawać sobie sprawę z tego, jak ważne znajdują się w nich informacje. A nawet jeżeli sam tego nie wiedział, to ktoś kto go przysłał już jak najbardziej. Podejść? Sapałeś tak, że już myślałem, że w czymś ci przeszkodziłem. Uśmiechnął się szyderczo Kapitan, zdejmując rękę z ostrza. Nie dziwię się, że chciałeś się przebrać, taki czarny kolor potrafi przyprawić o depresję nie wątpię. Kapitan bardzo żałował, że nie ma przy sobie butelki. Konwersować tak, o suchym pysku, to raczej nie jego ulubione zajęcie. Postanowił oprzeć się plecami o ścianę, gdyż stanie trochę go zmęczyło. Wciąż był gotowy by dobyć jednego ze swoich mieczy, wszak wiedział, że stojący przed nim człowiek nie jednego już ukatrupił. Cóż, przynajmniej takie stwarzał wrażenie, a o ile pozory mogą mylić, to raczej wątpliwe by po ważne dokumenty, Ministerstwo wysłało jakiegoś żółtodzioba. Całe szczęście kapitan, mimo młodego wieku, też lekkiej ręki nie miał. Oparłszy się o ścianę, zaczął kontynuować rozmowę. Papiery? Ten tuman zawsze w nich tonął. Chciałem go dzisiaj odwiedzić, niestety był niedysponowany. Stracił głowę od natłoku obowiązków, ale mówię ci, tak palił się pracy, że nawet jego ochrona nie była w stanie go przed nią ocalić. Postawa godna cesarskiego orderu, chyba się zgodzisz prawda? Ichizo zaczął drapać się po głowie, tutaj, w dusznym magazynie, skwar był jeszcze bardziej odczuwalny, niż w innych częściach zamku. Jeśli interesują cię jakieś dokumenty, idź i go zapytaj, aczkolwiek raczej nie będzie zbyt rozmowny. Mnie raczej interesuje fakt, jak nazywa się nowy dekorator wnętrz, którego zatrudnił. Wystrój iście makabryczny, ale stylowy, muszę przyznać.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 06 lip 2017, 16:13

  Ninja zamknął drzwi powoli po ostatnim ze słów Diabła, nie wyciągnął jednak broni, miast tego podrapał się pogłowie. Wyglądało na to że ta sytuacja i jemu nie odpowiada. — Słuchaj mój drogi, te dokumenty zabrałeś albo ty albo nasz zabójca. Byłem w jego gabinecie wcześniej i jak mówisz ten idiota tonął w papierach. Jednego za to jestem pewien, na pewno one nie spłonęły. Nie było na biurku tyle popiołu. Nie było też ich w szafkach. Sprawdziłem to dokładnie. Każdą pierdoloną kurwa szafkę. Więc radzę ci powiedz po dobroci. — widać było że zabójcy jest nie do śmiechu, przez jego głos przemawiała czysta irytacja, postawa Ichizo chyba nie przypadła mu do gustu. Popatrzył bystro na dozorcę i rzekł — A ten dekorator zostawił tutaj pomalowane na modny czerwony kolorek szmaty, nie wiem tylko w którą stronę szedł. Więc skoro nie wiesz nic o żadnych dokumentach gadaj co było w gabinecie przed tą chujową akcją gaśniczą która zatarła nam ślady. Rzesz kurwa mać okna są całe nie ruszane. Drzwi rozpierdolone do wewnątrz sugerują że wlazł od środka ale coś mi tu śmierdzi. Czemu słysząc co się dzieje ze strażnikami Namiestnik nie próbował uciekać czy choćby wezwać pomocy. Masz na to odpowiedz? — Shinobi zamachnął się swoim kunai i ostrze wbiło się w ścianę tuż obok ucha Nadzorcy. Opieranie się o ścianę sprawiło że Ninja postanowił zabawić się najwyraźniej w cyrkowca. Zimne ostrze sterczało teraz z drewnianej ściany. Wokoło było mnóstwo regałów toteż użycie zwyczajnej katany było utrudnione. Co by nie mówić nasz dowódca był w bardzo kiepskiej sytuacji.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 06 lip 2017, 22:29

Ichizo był już pewien, że stojący przed nim shinobi, na pewno był dobrze wyszkolony. W tym mroku, cisnąć kunai z taką celnością, to prawdziwa sztuka. Kapitanowi jednak, jak zawsze zresztą, daleko było od zburzenia jego spokoju. Nawet dzielący z nim przestrzeń morderca, nie mógł tego zmienić. Ładna robota. Powiedział absolutnie szczerze Ichizo, rzucając okiem na wbite obok ostrze. Stal najprawdopodobniej stąd, widziałem sporo takich ostrzy. Zawsze mają ten swój połysk, jeśli się o nie dba. Mówiąc to wyjął ostrze i zaczął oglądać je w rękach. Akcja gaśnicza? To czy miałaby miejsce,czy nie, nie ma większego znaczenia, i tak ślady zatarliby żołnierze, którzy wpadli do gabinetu chwilę po mnie. Co znalazłem? Oprócz wysmarowanych strażnikami ścian, głowy dozorcy pod biurkiem i jego płonącego ciała, raczej nic ciekawego. Jeśli lubisz ciekawostki przyrodnicze to mogę ci powiedzieć, że jestem niemalże pewny, że do gabinetu ktoś wszedł oknem. Obawiam się jednak także, że naszych napastników było dwóch. Świadczy o tym fakt, że okno zostało otwarte od środka, tak jakby ktoś wcześniej dostał się do gabinetu. Możliwe, że to on tak urządził strażników, a oknem wszedł ktoś jeszcze. Tutaj na chwilę się zatrzymał i nadal bawiąc się ostrzem, uśmiechnął się mówiąc: Albo był kimś, dla kogo okna, drzwi, strażnicy i cała otaczająca nas rzeczywistość, są tylko energią, którą można się bawić albo ją wysadzić spontanicznie. Zadajesz mi sporo pytań, tymczasem martwi mnie obecność cesarskiego mordercy na miejscu zbrodni. Bez urazy, wyglądasz oczywiście na przyjemnego gościa, ale wiesz jak jest. Kapitan nadal był czujny. Wciąż miał w rękach kunai, oraz gotowy do walki w ciasnym pomieszczeniu, krótki tanto. Nie wydawało mu się jednak by shinobi zdecydował się na atak. Nie znaczyło to oczywiście w żadnym wypadku, że mu ufał. Po prostu nie wyglądał na wroga. Wciąż bawiąc się nożem i uśmiechając szeroko, rzucił jeszcze: Czemu nie uciekał? Śmiem wątpić, że miał jakąkolwiek szansę na to. To tylko mocniej utwierdza mnie w przekonaniu, że miał więcej niż jednego gościa.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 07 lip 2017, 21:33

  Ninja stal dalej niewzruszony, ichizo za to mógł podziwiać na powierzchni ostrza małe czarne rowki wypełnione jakimś pyłem — Może masz i oko do ostrzy ale to cię przed jednym z nich w gardle nie ochroni. Niech starczy ci też że te rowki na powierzchni są zatrute. Za jakieś kilka minut zrobisz się bardzo senny, a potem pójdziesz spać. Gdyby się w ciebie wbił byłbyś trupem a ta mała dawka ledwo cie uśpi na jakieś dwie trzy godziny. — zaśmiał się ninja. — Ale dziękuję za informację. Przydadzą się na pewno. Można powiedzieć że to koniec przesłuchania. Już nikt nie będzie cię niepokoić ale będziemy cię obserwować. — po tych słowach schinobi bezceremonialnie wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. gdyby Ichuzo był na zewnątrz i tak stwierdził by że ten po kilku sekundach dosłownie rozpłynął się w mroku twierdzy.
  Tymczasem Nadzorca nie czuł jeszcze efektów trucizny i stał jakby nigdy nic z nożem w ręce. Prawdopodobnie jego odporność na toksyny sprawiła że ten nie poczuł nic konkretnego co tej pory. Miał teraz chwilkę czasu na podjęcie decyzji co dalej. No i zastanowienie się co z trucizną, jeśli miał za kilka sekund paść lepiej by było upaść w łóżku niż tu przy zakrwawionych śmierdzących wnętrznościami i stęchłą krwią szmatach zamachowcy.
  W schowku tymczasem rzuciła mu się w oczy jedna rzecz, zobaczył że pod ścianą znajduje się skrzynka z oznaczeniem broni palnej. Wcześniej przy niej stał ninja. Gdy napastnik zniknął mógł zorientować się też że obok jest nieco innych skrzyń z ekwipunkiem. Magazyn należał do straży twierdzy ale teraz ta była najwyraźniej sparaliżowana.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 07 lip 2017, 23:07

Przesłuchanie? A więc tak teraz działają inspektorzy cesarstwa? Zamykają ludzi w magazynach i przepytują? Ninja równie szybko jak się w owym magazynie pokazał, równie szybko z niego zniknął, powiadamiając zawczasu kapitana, że w jego organizmie znajduje się trucizna. Miała ona go uśpić, ci mogło być w zaistniałej sytuacji nieco kłopotliwe. Zauważył jednak, w pobliżu miejsca gdzie stał shinobi, ciekawie oznakowaną skrzynię. Był on człowiekiem dosyć odpornym na działanie toksyn, jednak wiedział, że prędzej czy później zacznie ona działać. Skrzynia z bronią palną bardzo by się załodze Ichizo przydała, ale przecież sam wszystkich skrzyń nie przeniesie. Wie natomiast już gdzie są składowane, a straże jeszcze długo pewnie w te rejony nie wrócą. Postanowił jak najszybciej udać się do swojej komnaty. Liczył, że uda mu się spotkać kogoś ze swojej załogi i przekazać mu nowe rozkazy dotyczące przeniesienia zapasów prochu i broni palnej, w bardziej korzystne dla Karmazynowych Fal miejsce, jednak przy wszechobecnym chaosie, była na to mała szansa. Celem nadrzędnym było w, tej chwili dostanie się do własnej komnaty, przemyślenie wszystkiego, oraz opracowanie planu działania. Ichizo miał wprawdzie jedynie strzępki informacji, lecz były to strzępki informacji niezwykle ważnych, które mogły mu pomóc rozwiązać tajemnicę ataku. Nie mógł jednak liczyć na pomoc cesarskiego rządu, który najprawdopodobniej, w całą sprawę jest zamieszany. Dał mu to jasno do zrozumienia spotkany chwilę wcześniej ninja. Było jednak tego wszystkiego zbyt wiele. Może przymusowy odpoczynek, zrobi więcej dobrego niż Ichizo mógłby przypuszczać?

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 08 lip 2017, 11:06

Dozorca uda się jak najszybciej w stronę swojej kwatery, nie było to daleko. Ledwie po drugiej stronie korytarza. Ułatwiało to też ewentualne zabranie uzbrojenia, mogli łatwo to przenieść do pokoju swojego dowódcy a potem na statki. Po drodze nie spotkał jednak nikogo, wszedł do środka jak się okazało w samą porę. Poczuł w placu lekkie mrowienie. Trucizna kontaktowa zaczęła działać. Odciśnięta w miękkim metalu pajęczyna rowków okazała się pułapką. Pół minuty potem zaczął orientować się że obraz mu się rozmazuje a wszystko jest spowolnione.
  Czas zwalniał coraz bardziej aż w pewnym momęcie Ichizo zdał sobie sprawę że zaraz zemdleje. Ostatkiem sił udał się w stronę łóżka. Upadł na nie i wszystko zrobiło się czarne. Śnił mu się ogień i czarna postać idąca przez płomienie. Postać skinięciem ręki rozmazująca ludzi na ścianie. Koszmar istny koszmar. A na końcu schinobi rzucający w magazynie nóż nie w ścianę lecz w niego. Raz za razem, setki, tysiące razy.
  Powoli otwierał oczy, każdy jego zmysł odzyskiwał siły i wracał powoli do użyteczności. Najpierw jego nos poczuł świeże powietrze i … alkochol. Bardzo dużo alkocholu. Potem do jego uszu doszedł głos jego ludzi.
Patrzcie chyba się budzi. Odkładać ten alkohol do szafki gdzie był. — mówił jego pierwszy oficer na Pożodze. Powagę wypowiedzi zepsuło głośne czknięcie. Potem były szumy nagłego ruchu. Strasznie drażniły mu uszy, czół się jakby wypił dwie beczki alkoholu. Gdy tylko otworzył oślepiło go jasne światło. nad jego łóżkiem stali jego oficerowie cali aż czerwoni od wypitej sake. Młody którego posłał wcześniej stał najdalej i grał z swoim zastępcą w karty. Oboje odwrócili głowy i patrzyli na dowódcę wyczekująco.
Obrazek

Avatar użytkownika
Ichizo
Krwawy Nagate
Człowiek
Miano: Ichizo Horigome
Profesja: Dowódca
Płeć: Mężczyzna
Korony: 120
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 32
Dołączył(a): 30 cze 2017, 12:20
Ichizo

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Ichizo » 08 lip 2017, 12:02

Ichizo dawno już nie miał takich koszmarów. Żaden z jego poranków, nawet po najgorszych alkoholowych wyczynach, nie serwował mu takich przeżyć. Cholera trzeba się dowiedzieć z czego robią tą truciznę. Kapitan liczył, że nadal miał gdzieś przy sobie kunai należący do shinobi, który mógłby przebadać jakiś alchemik. Na razie jednak, zaczynały do niego docierać bodźce z zewnątrz. Pamiętał, że położył się we własnym łóżku, ale nie pamiętał by ktoś razem z nim do jego komnaty wchodził. Tymczasem, nad sobą zobaczył znane twarze, swoich własnych żołnierzy. Im szerzej otwierał oczy, tym bardziej wydawało mu się, że ich czerwone facjaty wskazują na spożycie sporej ilości alkoholu. Intensywny zapach, sake wokoło, zdawał się to tylko potwierdzać. Jego kamraci najwyraźniej weszli do jego komnaty i korzystając z chwilowej niedyspozycji kapitana, otworzyli zapas sake. Tylko jak dostali się oni do pokoju skoro był zamknięty? Bardzo możliwe, że kapitan zamknąć go zapomniał, w końcu idąc tutaj czuł się coraz gorzej. Jego ludzie najwyraźniej byli zdziwieni równie bardzo co on, gdyż jak tylko zobaczyli, że kapitan ich widzi, niespecjalnie wiedzieli co należało by w tej chwili zrobić. Kapitan nic nie mówiąc powoli podniósł się z łóżka, z kompletnie zaspanym wyrazem twarzy. Wstał, przeciągnął się, po czym zaczął szukać wzrokiem flaszki sake w, której pozostała choć odrobina zawartości. Znalazłszy takową, stojącą nieopodal, chwycił ją, po czym pociągnął solidnego łyka. Tfffu. Myślałem, że to z ciepłą wódką to był jednak zły sen. Faktycznie zapomniał chyba, że ciepła wódka towarzyszyła mu już wcześniej, zważywszy na niesprzyjający klimat, panujący ostatnio na wyspie. Paskudny smak ciepłej sake, obudził go natychmiastowo. Chociaż jego załoga to banda renegatów, to jednak nikomu bardziej nie ufał. Nie zamierzał więc urządzać w tej chwili awantury, zważywszy na dużo ważniejsze rzeczy jakie miał w tej chwili na głowie. Widząc, że grający w karty oficer jest jedynym załogantem z w miarę trzeźwym spojrzeniem, postanowił zacząć rozmowę od niego. Raportuj przyjacielu. Powiedział spokojnie, ciągnąc kolejny łyk z butelki. Straty, szkody, obecna sytuacja i ewentualne ciekawostki.

Avatar użytkownika
Kociebor
Ojcomatka
Narrator
Miano: Kociebor
Profesja: Dosłownie żywa broń
Płeć: Mężczyzna
Korony: 70
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 229
Dołączył(a): 13 maja 2015, 22:46
Kociebor

Re: Zamek Namiestnika Cesarskiego

Postprzez Kociebor » 08 lip 2017, 13:58

  Kunai spoczywało na szafce obok łóżka, wyglądało na to że upuścił je na ziemie upadając na łóżko i ktoś je podniósł. Z tego co mógł sobie przypomnieć to upadł na twarz a nie na plecy. No i na pewno nie przykrył się. Widać jego żołnierze zajęli się nim porządnie. Mimo to wyglądali na nico smutnych, ich twarz choć czerwone wyglądało jakby nagle powód do zabawy się urwał. Gdy tylko Ichizo spróbował wstać poczuł jak uginają się pod nim nogi. Przytrzymał go inny jego oficer, lekarz okrętowy. Także był pijany ale było widać w jego oczach troskę. Pokazując kunai na półce rzekł. — No nieźle się szefie urządziliście. Trucizna kontaktowa,
ale przynajmniej jest jakiś ślad po zabójcy namiestnika.
— Najwyraźniej żołnierze sądzili że ów broń należała do mordercy namiestnika zamku. Ta sama osoba która mówiła wcześniej czyli jego okrętowy pierwszy oficer podał mu bez słowa w połowie pełną butelkę. Albo w połowie pustą. W każdym razie kurwa jego mać ciepłą sake.
  Nie to nie był sen mało tego była to jedna z gorszych butelek. Wszystkie co lepsze już dawno były do reszty puste. Reszta obecnych tu osób do tego była tak pijana że nie była w stanie ich odłożyć. Karciarze uznali że gra stanęła i zwinęli stawki w postaci stosików monet. Ichizo mógł zobaczyć jeszcze jak w wygrane stawce młodszego oficera znajduje się jakaś buteleczka. Stanowczo zbyt mała jak na alkohol. Czyżby jego ludzie po cichu używali narkotyków. Na podstawie przeczytanych książek podejrzewał że mogła to być Astra. Bardzo popularny na Kontynencie narkotyk tutaj używany jako trucizna. W każdym razie zwinięcie tej ostoi hazardu pośród morza pijaństwa idealnie zbiegło się z rozkazem raportowania.
  Młodzik odparł — Straciliśmy 6 mniejszych statków. 4 wyprowadzone są całe jak i główny okręt.
Załogi są całe. Wszyscy żyją, część ma tylko lekkie poparzenia. Na szczęście udało się nam przeprowadzić akcję sprawnie. Obecnie wszystko stoi na kotwicy przy grobli. Udało nam się zrobić prowizoryczny mostek z lin na pokład. Chyba też dało by się obsługiwać statki z zamku. Niestety połowa doków spłonęła. Ledwo część przeładunkowa portu i pomost Porzogi ocalał. Magazyny prochu eksplodowały ale są jeszcze zapasy w twierdzy. Sytuacja jest kiepska. Choć nie jest źle przynajmniej u nas starty są całkiem znośne. Możemy zaokrętować wszystkich na innych jednostkach no i ministerstwo nie każe nam już odstawić nadpakietu statków bo go nie mamy.
— głos oficera zmienił się i stał się ponury — Za to straty cywilne są ogromne. Miasto spłonęło, dzięki alarmowi udało się uratować większość ludzi ale nie było jak tego ugasić. Ogromna ilość budynków spłonęła, prawie połowa miasta jest bez dachu nad głową, mało tego spłonęły zapasy żywności. Grozi nam klęska głodowa. Serce się kraja widząc tutejszą sytuację. Wiele rodzin straciło wszystko. Został tylko jeden magazyn żywności, jeszcze nie ma pod nim kolejek ale co będzie jutro.
Sytuacja jest niebezpieczna. W głębi wyspy nie ma dużo pożywienia. Mało tego skoro nie mamy żywności na wymianę nie mamy jak zapłacić za surowce. Nie chcę wykrakać czego złego ale to grozi katastrofą.
— Oficer westchnął smutno
Ostatnio edytowano 13 lip 2017, 3:31 przez Vamir, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Jeszcze raz zobaczę "sir" w postach, a będą one usuwane.
Obrazek

Zaloguj

cron