Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 02 kwi 2017, 19:27


Zachodnie Wybrzeże


  Długa linia brzegowa ciągnie się aż po horyzont. Wybrzeże jest bardzo nierówne, początkowo ląd znajdujący się przy wodzie, jest płaski, ale już po kilkuset metrach pojawiają się wzniesienia. Im dalej, tym wyżej. I nagle teren robi się mniej górzysty, wtedy wiemy że wkroczyliśmy na Wielki Step.
  W okolicy często kręcą się bandyci, polujący na kupców. Czasem można zobaczyć i pirackie okręty, ale bezpieczniej jest ich nie zobaczyć.
  Zwierzyna też nie jest przyjazna, Pumy, Kojoty, Wilki i Niedźwiedzie to lokalny standard. Mieszanka najgorszego dziadostwa.
  Ludzi tu zbyt wielu nie ma, rybacy i myśliwi, ten kawałek kraju jest za bardzo wysunięty na północ, żeby ktokolwiek chciał tu stawiać miasto.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 03 kwi 2017, 20:56

  Życie samotnego bandyty nie jest proste. Z jednej strony bycie własnym wspólnikiem ma wiele plusów, choćby zysku nie trzeba dzielić na pół. Z drugiej strony samotny wilk nawet byle watahy psów nie przegoni.
Dragomier potrzebował swojej własnej kompani, z którą to będzie mógł rabować i łupić wszystko, co wpadnie na ich drogę. Zebranie bandy może wydawać się prostę, jednak kto by chciał chodzić ze zgrają amatorów. Tutaj potrzeba profesjonalistów, a o takich ciężko.
  Był wczesny poranek, a Dragomier ocknął się w jaskini, w której to schował się po ostatnim napadzie. Jedzenia zostało mu na dzień, może dwa, gotówki też nie miał przy sobie zbyt wiele. Jedyne czego mu nie brakowało to możliwości, które się przed nim roztaczały. W końcu mógł udać się w każdym kierunku, w każdym niemal towarzystwie.
  Obudził go promień światła, wpadający przez wejście do jaskini. Na zewnątrz, w oddali, było słychać odgłosy zwierząt. Nie musiał się jednak ich obawiać, większość drapieżników o tej porze była najedzona i spała w swoich kryjówkach.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 04 kwi 2017, 18:39

Zapach. Zapach był pierwszą rzeczą, jaka dotarła do Dragomiera — poza jaskrawymi promieniami słońca. Ale światło chowało się przy tym zapachu, ponieważ był to zapach najbardziej dający się we znaki. Drażnił nos i inne części ciała, powodując, że nikt raczej nie chciał się zbliżać do jego źródła.
Mówiąc prościej, od mężczyzny porządnie jebało.
I po trochu go to denerwowało, bo nawet koń by go wyczuł. W takich warunkach nie było szans na porządny napad ani dobry początek dnia. Dobrze, że dopływało do niego świeże powietrze, bo by się zadusił własnym odorem. Ale nie mógł na to nic poradzić — nie miał luksusów jak szlachcice, czy nawet balii z wodą jak mieszczanie. Ale miał ogromny obszar wód tuż niedaleko jaskini, którą postanowił tymczasowo uczynić swoim domostwem. Potem zajmie się jakoś ogrodzeniem tego kawałka gówna — teraz musiał się skupić na spożytkowaniu wczesnej godziny.
Zjadł trochę chleba, dokładnie jedną trzecią bochenka, żeby nie przesadzać i popił wodą z bukłaka, rzuconego gdzieś obok reszty jedzenia, które posiadał w jaskini. Następnie zdjął z siebie odzienie — to jest spodnie i buty, bo tylko w nich spał; stał więc teraz nagi, zupełnie goły. Chwycił za glewię i ruszył spokojnym krokiem ku wodzie niedaleko, aby się chociaż jakoś wymyć. Jak nie dokładnie, to może woda chwilowo albo na dłużej zatrzyma większość nieprzyjemnego zapachu.
Wkroczył do wody, trzymając w dłoni glewię jako środek zabezpieczenia, po czym zaczął się obmywać wodą i energicznie trąc wolną dłonią każde miejsce, jakie mógł jak najmocniej potrzeć, by jakoś zrzucić z siebie ten syf, który robił mu prawie za drugą skórę.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 04 kwi 2017, 21:31

Na zewnątrz było dość chłodno, dodatkowo nabrzeże ogarnęła gęsta mgła. Widoczność ograniczała się do kilkuset metrów. Wszystko poza tym było objęte tajemnicą.
Droga do wybrzeża jednak nie była wcale trudna, w końcu znajdowało się ono zaraz przy wyjściu z jaskini. Nad jaskinią z kolei rozciągał się klif, a na nim widać było połacie drzew, początek niewielkiego lasu.
Dragomier widział kilka mew, które odleciały z plaży, widząc że zmierza w ich kierunku.
Woda była chłodna i słonawa, nie był to najlepszy sposób na mycie, w końcu sól nie jest przyjacielem skóry, jednak nie było zbyt wielu alternatyw, praktycznie to żadnej, jeśli chciał z siebie zmyć nieprzyjemny zapach.
Nagle do uszu Dragomiera dobiegł dziwny stukot, jakby ktoś uderzał kijem w piasek. Momentalnie wszystko zaczęło się nasilać, jednak nie widział on nic w miejscu, z którego dochodził hałas. Było to głośniejsze i głośniejsze, aż nagle dotarło do niego, że to odgłos końskich kopyt w galopie, uderzających o piach.
Chwile później widział, że z północy w jego kierunku zmierzają jakieś trzy światełka. Zwiastowało to trzech konnych, którzy pędzili na południe wąskim nabrzeżem. Mgła kamuflowała go, a przy tej prędkości pewnie dostrzegą Dragomiera moment przed spotkaniem się z nim twarzą w twarz.
W oczy nie rzuciły mu się inne szczegóły, nie było za wiele widać. Mógł to być ktokolwiek, kupcy, rybacy, albo i patrol straży. Chociaż kupcy powinni poruszać się karawaną, rybacy raczej nie są na tyle bogaci, by każdy z nich posiadał konia, a patrol straży czy wojska był zastawiający, biorąc pod uwagę, że w pobliżu nie ma nigdzie żadnego fortu, ani obozowiska, jest tylko bezludzie.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 04 kwi 2017, 21:44

Dragomier szorował w błyskawicznym tempie swoje ciało, nie czując się najlepiej. Prswdę mówiąc, miał wrażenie, jakoby zdzierał sobie żywcem skórę. Dopiero potem zauważył, że od tego całego tarcia skóra gdzieniegdzie nie tylko była z lekka wyczyszczona — na swój sposób — ale i zaczerwieniona. Mężczyzna syknął pod nosem, mamrotając jakieś przekleństwa i zaczął trzeć pozostałe miejsca. Swędziało go jak diabli, ale wolał się noe drapać — słyszał, że wtedy podobno swędzenie przestaje.
Niebawem udało mu się usłyszeć dziwny tętent. Spojrzał w północnym kierunku tylko po to, żeby dostrzec światełka zmierzające ku niemu. W pierwszym momencie zastanawiał się, po kiego chuja komuś światło, skoro pojawiło się słońce... Ale zaraz potem dotarło do niego, że jeśli będzie stać tu jak idiota, to nie skończy zbyt dobrze. Lata rozbójniczego życia sprawiły, że był wysoce przewrażliwionym człekiem o nieposkromionym charakterze.
Dragomier rzucił się biegiem, zginając się prawie do połowy i trzymając nisko glewię, po czym pobiegł ku jaskini. Musiał szybko nałożyć na głowę maskę — nie chciał, by kiedykolwiek ktoś zapamiętał jego twarz, bo takie brzydkie mordy szybko zapadają w pamięć — oraz ubranie. W ubraniu czuł się znacznie bardziej komfortowo, a jego członek przy gwałtownych ruchach zapewne nie latałby i nie przeszkadzał, tak jak to robił w tym momencie. Miał tylko nadzieję, iż zdąży.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 04 kwi 2017, 22:12

Dragomier mógł wypłynąć na wodę, albo zanurkować, czekając aż przejadą jeźdźcy, zignorować ich przejazd, albo cofnąć się do jaskini. Zdecydował się na ostatnią opcje. Przywdział szybko ekwipunek i ruszył do jaskini. Ubranie nie było zbyt wygodne, gdy wchłonęło wilgoć, a bieganie po piasku, no cóż, nie należało do najłatwiejszych zadań.
Przemknął przez nabrzeże i zbliżył się do jaskini, gdy jeźdźcy minęli go, dosłownie o kilkadziesiąt metrów.
-Wielmożni panowie raczą poczekać, chyba coś zauważyłem. — Ledwo słyszalne zdanie dotarło do Dragomiera, który wskoczył do jaskini. Usłyszał jak jeden jeździec podjeżdża do jaskini, a po chwili rozległ się tupot stóp, niosący się po jaskini echem. Nagle pojawiło się światło, wygląda na to, że jeździec miał ze sobą pochodnie.

Dragomier stał przy ścianie, niedaleko zakrętu, w głębi jaskini. Kątem oka widział sylwetkę, której to cień stawał się coraz większy i zmierzał w jego kierunku. Co ciekawe, mógł zauważyć, że ktokolwiek wszedł do jaskini, ma on ze sobą tylko pochodnie. Po cieniu można było poznać, iż nie ma przy sobie miecza, dodatkowo ubrany był w szaty.
-Czyżbym wpadł na nieodkryty rodzaj zwierząt? To coś miało sylwetkę podobną do człowieka, ale twarz, o tak, twarz ludzka to nie była. Północne tereny są nie zbadane, będziesz bogaty Antoniuszu, mówią że bardziej się nie da, ale będziesz! — Ów Antoniusz gadał sam do siebie, zbliżając się niebezpiecznie blisko do miejsca w którym stał Dragomier. Był dosłownie na wyciągnięcie ręki, bądź ciosu glewią. Czy warto dalej skrywać pozory swojej nieobecności, a może to czas do ataku? To już pozostawało w kwestii Dragomiera.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 05 kwi 2017, 15:09

Przemoczone ciuchy nie należały do najlepszych rzeczy, jakie można było kiedykolwiek poczuć. Kleiły się do skóry, a z niektórych miejsc ściekały krople wody. Mógł się tego spodziewać, wyrywając się z wody mokrym i nakładając ubranie. Włosy kleiły mu się do czoła — musiał je odgarnąć niechlujnie na boki, by założyć maskę i wciąż mieć widoczność.
Jeźdźcy najwyraźniej dojrzeli ruchy Dragomiera, ponieważ zatrzymali się niedaleko jaskini, a jeden z nich począł się ku niej zbliżać. Nie tak chciał zacząć dzień — jaskinia nie była mała, ale ograniczała siłę i zakres ruchów glewią, jeśli chciałby chwycić ją za sam koniec. Miał więc nadzieję, że przybyły sobie pójdzie. Choć z drugiej strony... Zaczął snuć plan, ale jego zamysł przerwały mu kroki w jaskini.
Mężczyzna ukrył się w głębi kryjówki, przyglądając się przybyszowi w napięciu i szykując się do wypadu prosto na niego w razie konieczności. O dziwo, nieznajomy nie niósł żadnej broni... przynajmniej nie takiej, jaką byłoby widać. Ale przyjechał konno. W głowie Dragomiera kłębiły się myśli niczym burza — z jednej strony, gość mógł wezwać pomoc lub być magiem czy inną kupą gówna. Z drugiej, miał konia, a co za tym idzie, na pewno też jakiś dobytek. Ale miał też kompanów. Ciężka to była decyzja, ciężka. Zdecydował się zaatakować.
Rozbójnik poczekał, aż nieznajomy jeszcze podejdzie do zakrętu, a gdy to zrobił — wypadł z ukrycia, robiąc mocny zamach drzewcem glewii, celując w żołądek nieznajomego, by odebrać mu tchu. Nie miał powodu by go na razie zabijać. Dzięki niemu mógł pozbyć się jego towarzyszy.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 05 kwi 2017, 15:43

Szybki ruch został wykonany przed oczyma Antoniusza, który chciał odskoczyć. Niestety był za wolny, a cios uderzył prosto w miejsce, w które celował Dragomier.
Teraz bandyta mógł zobaczyć, że nie miał on pochodni, światło pochodziło z jego... ręki i przygasło gdy padł cios, by ponownie błysnąć na nowo. Na jego twarzy również znajdowała się maska, a dłonie były skryte pod ciemnymi, skórzanymi rękawicami.
W odróżnieniu od maski Dragomiera, maska Antoniusza była biała z dodatkiem jakiś dziwnych pomarańczowych wzorów, które nic nie mówiły bandycie.
-Niech to diabli, człowiek, w dodatku pewnie pirat! — Powoli zaczął się odsuwać, przybierając dość dziwną pozycje.
Dragomier musiał działać szybko, w każdej chwili Antoniusz mógł zawołać pomoc, albo uciec z jaskini i wrócić z towarzyszami. A to mogło skończyć się bardzo niefortunnie.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 05 kwi 2017, 16:16

Co to było za dziwaczne światło, doprawdy, ludzka pochodnia. Jego dłoń była dziwna, jaśniała blaskiem. Ale łotr postanowił się tym nie przejmować, a zamiast tego działać. Dodatkowo rozsierdziło go stwierdzenie o tym, jakoby jest piratem.
— Nie nie nie, żadnym piratem. — to powiedziawszy, przystawił ostrze glewii do brzucha nieznajomego i lekko nacisnął.
— Gadajże no. Jak mają na imię twoi towarzysze, co ze sobą macie i w co są uzbrojeni. Mów, to nie przedziurawię ci tego twojego cherlawego brzucha. Chcę tylko pieniędzy, nie jestem mordercą — rzekł Dragomier, starając się, by jego kłamstwo wyszło mu z ust tak płynnie i naturalnie, żeby wyglądało na prawdę. Podróżnik go nie znał — nie mógł zatem z góry założyć, iż berserker morduje kogo popadnie. Cóż, Dragomier i tak zamierzał go zabić, ale najpierw chciał wyciągnąć od niego informacje.
— I krzyknij do swoich przyjaciół, żeby jeszcze chwilę poczekali, bo znalazłeś coś interesującego. Spróbuj powiedzieć cokolwiek innego, to zabiję i ciebie, i twoich towarzyszy, rozumiesz?
Jakby na potwierdzenie swych słów, ponownie nacisnął sztychem na brzuch przybysza.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 05 kwi 2017, 22:10

Dragomier zbliżał się z glewią do swojego oponenta. Akcja trwała sekundy, a ostrze znalazło się zaraz przy jego trzewiach. Można powiedzieć, że byłaby to sytuacja patowa. Każdy człowiek, któremu przystawiono by ostrzę do żołądka, byłby potulny jak baranek. Niestety, Antoniusz nie należał do tej grupy ludzi, ciężko było go przypisać do jakiejkolwiek grupy ludzi, w końcu był drugim.
Nagle Dragomier usłyszał huk, był to huk jego glewii, która rozerwana została na kawałeczki, a sam bandyta pchany falą uderzeniową odleciał na kilka metrów, turlając się po jaskini.
-STRAAAAŻ! — krzyknął Antoniusz, a na zewnątrz było słychać tupot koni, zbliżających się do wejścia do jaskini.
-Odpowiesz za to przed sędziami z Initium! Mógłbym zabić Cie na miejscu, albo kazać to zrobić moim ochroniarzom, ale urządzimy Ci huczny proces w Waldgrossen. — Strażnicy weszli do jaskini, oboje mieli wyciągnięte miecze.
-Zabrać go! — Rzucił Antoniusz. -Ale jak? Mamy go skuć i przerzucić przez koń, to nas spowolni. Zarżnijmy bandyckie ścierwo na miejscu. — Antoniusz westchnął poirytowany. -Nie, chce żeby odpowiedział za to przed Initium. Napadł na MNIE, jednego z naczelnych badaczy Initium. — Parsknął i ruszył w stronę wyjścia.
Strażnicy wymienili się spojrzeniami. -Ten Antoniusz jest nieźle jebnięty, że też nam przyszło go eskortować. Dobra Rodrik, ty go skuj, ja będę stał w gotowości. — Rodrik ruszył w kierunku Dragomiera z kajdanami w prawej ręce, a mieczem w lewej.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 07 kwi 2017, 21:43

Awanturniczy charakter i podejście do życia Dragomiera często sprawiało mu problemy, ale nie spodziewał się tego. Jego broń poszła się — kolokwialnie mówiąc — jebać, a on sam wylądował pod ścianą w jaskini. Przez jego umysł przelatywały setki myśli. W pewnym momencie przypomniał sobie o sztylecie, w drugim zaś o tym, że nie za bardzo potrafił się nim posługiwać w boju. Nie zamierzał umierać, o nie. Nie po tym, jak wpakował się w taką kabałę. Będzie się musiał upewnić, że zabije tego nadętego bufona... Antoniusza, czy jak mu tam.
— Słuchajcie, panowie. Ja do was nic nie mam, to ten nadęty idiota wlazł do mojego... domu. Zostawcie mnie i odjedźcie, albo pomóżcie mi go załatwić. Podzielimy się łupem... — zaproponował im Dragomier, wstawając i trzymając dłonie na widoku. Walka nie miała tu sensu — gdyby wciąż miał glewię, rozniósłby ich w kilka sekund. Ale ten skurwysyn rozbił ją w piach.
— Jak się nie zgadzacie, to po prostu mnie zakujcie. Tylko nie każcie mi podczas drogi do tego waszego czegoś słuchać jego paplaniny. — berserker westchnął, na wpół rozczarowany zarówno sytuacją, jak i własną głupotą.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 08 kwi 2017, 15:58

-Ten idiota, jak go nazwałeś. To nasz pracodawca. — odrzekł jedne ze strażników, dość agresywnym tonem. Po czym zakuł Dragomiera. -W nic nas nie wplączesz, bandyto. Mówisz, że to twój dom, a masz ty, kurwa, akt własności? — Zbrojni zaśmiali się, wywlekając Dragomiera z jaskini.
-Panie Antoniuszu, naprawdę mamy wlec go aż do Initium, to przecież kilka dni drogi konno. Nie lepiej powiesić go na jakimś drzewie? — Reakcja Antoniusza była natychmiastowa. -Nie! Znieważył autorytet MOJEJ osoby, ja się nie pozwolę tak traktować, nie pozwolę! Zabierzemy go przed sąd do siedziby Drugich i Egzarchów, tam go osądzą za jego haniebne postępowanie. — Zbrojnie wymienili się spojrzeniami i wzruszyli ramionami.
-Dobrze, jak wasza ekscelencja sobie życzy. — Wrzucili Dragomiera na koń, leżał plecami do góry, a nogi i ręce wystawały mu na lewo i prawo. Wieźli go jak jakąś zdobycz.

2 godziny później...

Trójka jeźdźców wjechała do lasu, a Dragomierowi od podróży w tak niewygodnej pozycji kręciło się już w głowie, nie mówiąc o nudnościach. Trakt był tutaj wąski, więc musieli jechać w kolumnie, dodatkowo powoli zapadał już zmrok, więc widoczność była ograniczona.
Nagle coś błysło w krzakach i trafiło w konia, na którym siedział jeden ze zbrojnych, a za nim leżał Dragomier. Była to płonąca strzała, która trafiła zwierze w nogę. Koń zerwał się, unosząc do góry i zrzucając obu jeźdźców.
Z lasu zaczęły dobiegać wycia i jęki, kolejne płonące strzały wleciały na trakt. -BANDYCI! Znowu! — Krzyknął Antoniusz, trzasnął swojego konia wodzami i ruszył dalej w trakt, zostawiając pozostałą trójkę za sobą.
Nagle z lewej strony wyłoniły się dwie postacie. Byli to prawdopodobnie mężczyźni, bardzo dobrze zbudowani. Ubrani w futra, które zdobione były czaszkami zwierząt, uzbrojeni w długie dwuręczne maczugi, ruszyli oni w kierunku drugiego zbrojnego, który szybko zszedł z konia i dobył miecza.
Dragomier leżał obok innego zbrojnego, który to właśnie wstawał z ziemi. -Kurwa, kurwa, kurwa! — Krzyknął i dobył miecz, widząc, że od prawej strony wyłania się kolejnych trzech napastników, tak samo ubrani, tak samo uzbrojeni.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Avatar użytkownika
Dragomier
Nieaktywny
Nieaktywny
Miano: Dragomier
Profesja: Bandyta
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 8
Dołączył(a): 31 mar 2017, 19:47
Dragomier

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Dragomier » 08 kwi 2017, 17:17

Dragomier miał ochotę wymiotować; zarówno z powodu nieprzyjemności, jakie napotykały go podczas trasy, jak i z powodu własnej głupoty. Powinien — ach, powinien — zabić Antoniusza na miejscu. A teraz wieźli go do jakiegoś kurwidołka, o którym zapomniał świat.
Zapadał zmrok, a wyjątkowo niewygodna droga zaczynała dawać o sobie znać coraz i coraz bardziej, sprawiając, że głowa obijała mu się o cielsko konia.
Niespodziewanie w konia, na którym ulokowany był bandyta, trafiła strzała; do tego płonęła. Dragomier spadł, ledwo powstrzymując głowę od zdrowego stuknięcia w ziemię. Dobiegało do niego zawodzenie i wycie, po czym kolejne płonące strzały ukazały się jego oczom...
Bandyci? Cóż, los się do niego uśmiechnął, dając mu drugą szansę. Choć z drugiej strony, bandyci niekoniecznie mogli chcieć go uratować. Obok niego podnosił się zbrojny.
— Oj, ty pało, dostaniesz za swoje... — Dragomier obrócił się na brzuch, po czym z bólem podniósł się na nogi. Wciąż był skuty, ale przynajmniej na razie nie leżał na koniu. Poczekał, aż zbrojny odwróci się w kierunku napastników...
...po czym, wykorzystując siłę i ciężar swojego ciała, skoczył w kierunku jego pleców z całej siły, usiłując posłać go na ziemię w kierunku bandytów.

Avatar użytkownika
Kurt
MG
MG
Płeć: Mężczyzna
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 135
Dołączył(a): 01 maja 2014, 19:47
Kurt

Re: Zachodnie Wybrzeże

Postprzez Kurt » 08 kwi 2017, 18:03

Zbrojny, który był oddalony od Dragomiera i Rodrika, zaczął walkę z bandytami. Nie trwała ona jednak zbyt długo. Jeden z nich rzucił się wprost na niego, drewniana maczuga została zatrzymana przez ostrze miecza, szybka wymiana ciosów i klinga znalazła się w brzuchu barbarzyńcy. Niestety strażnik miał problem z wyszarpaniem miecza z wnętrzności napastnika, ta chwila pozwoliła na akcje drugiego z atakujących. Uniósł się on do góry, ryknął pokaźnie i wyprowadził cios, zwalając zbrojnego na ziemię. Drugi cios trafił w jego głowę, ogłuszając go.
Rodrik obserwował zbirów, zmierzających w jego kierunku. Przybrał bojową postawę, trzymał miecz dwoma rękoma, stał nieco pochylony na ugiętych kolanach. Na nic się to jednak nie zdało, bo pierwszy "cios" padł z innego kierunku. Dragomier wpadł na niego z pokaźnym impetem, wywracając zbrojnego, a przy tym samego siebie.
Szybko poszedł w ślady swojego kolegi, dostając maczugą w głowę, co również i jego ogłuszyło.
Dragomier zobaczył jak przed nim staje postawny bandzior, który przygląda mu się przez moment. Kościana maska skrywa jego twarz, poza podbródkiem. Nieprzyjemny odór dociera do nozdrzy Dragomiera, może i nie jest on fanem kąpieli, ale ta banda wyjątkowo brzydko pachnie.
Widzi tylko maczugę która się unosi, a po chwili przed jego oczyma zapada ciemność.

Dragomier budzi się po kilku minutach, czuje jak bolą go plecy. Szybko orientuje się, że jego nogi jaki ręce są skrępowane sznurem, a on sam jest ciągnięty za stopy po ziemi, wgłąb lasu. Rozglądając się na lewo i prawo, widzi zbrojnych których po ziemi ciągną inni bandyci.
-Świeże nabytki, Czarna Łapa wynagrodzi nas za nich. — Powiedział człowiek, ciągnący Dragomiera po ziemi.
-Nie bądź taki pewien, Szakal, nie musi nas wynagrodzić, my mamy tylko służyć, nie oczekiwać nagród. — Inny z bandytów splunął, nie spodobała mu się pazerność jego kolegi.
-Dokąd nas wleczecie!? Wiecie kim jestem!? Rycerz Rodrik z Rampowicz, mówi wam to coś!? Sam knaź mnie... — Bandyta szybko przerwał jego gadkę. -Milczeć bo język urwę, dla mnie możesz być i pierdolonym Knaziem Jaksaru we własnej osobie, to nie wasza ziemia i nie nasza, ona nie należy do.…
-Milcz Szakal, nie gadaj z nimi, nie warto! — I wtedy zapanowała cisza.
Nic nie jest wieczne, szczególnie twoje życie.

Zaloguj  •  Zarejestruj

cron