Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 10 lip 2017, 22:10

  Co zupełnie zrozumiałe, Runge poczuł coś więcej niż tylko irytację, gdy po raz kolejny zawiadujący laboratorium Drugi wykazał się kompletnym brakiem rozsądku. Odkąd Złoty Zaklinacz przebywał w Auxilium, stykał się tylko z przejawami rażących braków w wiedzy i kompetencji. A był to przecież ośrodek powstały między innymi po to, by skuteczniej toczyć walkę z Pierwszymi. Mężczyzna jednak nie okazał swych prawdziwych uczuć, mądrze uznając, że nie warto tracić czasu, gdy w zapieczętowanym rytuałem obronnym gabinecie odbywa się jakieś niebezpieczne zjawisko. Nie omieszkał jednak wyrazić krytycznej uwagi na temat zachowania magusów, którzy wiedli go niczym owcę na ołtarz ofiarny, a wcześniej jeszcze rzucili zaklęcie, niepotrzebnie korzystając z mocy i nie przejmując się, iż mogą zaburzyć tym samym bilans magiczny. Rozmowny wcześniej Drugi bełkotał tylko coś bez ładu i składu, pospiesznie próbując wymyślić jakieś wiarygodne kłamstwo, które ukryłoby jego niewiedzę i tchórzostwo. Nic takiego jednak nie powstało, a objęty zaklęciem zaufania Egzarcha postanowił przerwać owo niezręczne milczenie. Popierał przy tym Drugich, a przynajmniej próbował ich jakoś usprawiedliwić.
  — Panie, nie miejcie im za złe ich nieroztropności. Wszak Fue objął to stanowisko niedawno, nie chciał kłopotać co bardziej doświadczonych magów. I chociaż jego zaniedbanie jest okropne, nie wynika chyba ze złej woli, a... — z głupoty i braku odpowiednich zdolności, powinien był dodać, jednak urwał, nie chcąc narażać się nieopierzonemu kierownikowi. Tak czy siak, chociaż wypowiedź mężczyzny o kobiecej urodzie tłumaczyła nieporadność Drugiego, nawet ona nie mogła usprawiedliwić jego karygodnych błędów.
  W końcu Vamir postanowił ruszyć naprzeciw przeznaczeniu. W przeciwieństwie do Fue i jego gromady niedouczonych kolegów, zwracał wielką uwagę na aurę magiczną, próbując zorientować się w rozkładzie energii. Było to trudne, gdyż rytuał obronny zaburzał znacznie pole magiczne. Mimo to jednak wyczuł, że koncentracja magii nie znajdowała się w takim miejscu, żeby mogło to grozić rozszarpaniem jego ciała na strzępy, otworzył więc drzwi. Przekonany, że źródłem problemów był kryształ — który teraz jeszcze bardziej przypominał kwiat, gdyż jego boki rozsunęły się niczym płatki korony lotosu — posłał w jego miejsce nieco energii. Kwiatopodobny nośnik pobrał wszystko, po czym... oddał ową energię do otoczenia, przesyłając ją w przeciwną stronę. Gdy tylko Runge zdał sobie z tego sprawę, poczuł, jak mięśnie w jego nogach mimowolnie spinają się i rozluźniają niekontrolowanie. Zatoczył się, ale nie stracił przytomności. W momencie, w którym odzyskał równowagę, jego oczy dostrzegły nowy kształt na stole. Była to z pozoru zwykła kulka z brązu, leżąca dość daleko od drzwi. Po nieco dokładniejszym przyjrzeniu się, Vamir dostrzegł, iż przedmiot składał się tak naprawdę z wielu płyt połączonych ze sobą. W miejscach połączeń widać było rysy; część płyt była wciśnięta do wnętrza, część zaś wystawała nad ogólny zarys kuli. Nie budowa jednak była tym, co zwróciło największą uwagę Drugiego. Jak się okazało, to właśnie ów przedmiot promieniował wręcz energią, która podnosiła temperaturę do tego stopnia, że nad stołem unosiła się śreżoga. W dodatku im dłużej Vamir przebywał w owym pomieszczeniu, tym dziwniej się czuł. Nie słabł szybko, jednak pojawił się ból w klatce piersiowej i nudności, w dodatku niekontrolowane skurcze nie dotyczyły już tylko nóg, ale i wyższych partii. Wciąż jednak palce miał sprawne, a i całkowitej swobody ruchów nie utracił, jeśli pominąć lekkie zataczanie się.

Avatar użytkownika
Vamir
Językowy nazista
Miano: Vamir
Profesja: Nauczyciel Zaklinania
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 9/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 137
Dołączył(a): 03 sty 2017, 11:00
Vamir

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Vamir » 12 lip 2017, 22:11

  Zmysły służyły mu — szept nurtów Sztuki kierował nim słusznie. Jego wzrok natychmiast przykuła tajemnicza kula. Czuł emanującą od niej energię magiczną. Była jak blask ogniska pośrodku mroków nocy. Wabiła i kusiła. Intensywność aury była tak silna, że wręcz parowała, a nad przedmiotem unosiła się fala rozgrzanego powietrza. Był przekonanym, że kiedy ostatni raz znajdował się w pomieszczeniu tej kuli w nim nie było — z pewnością zanotowałby coś tak wybitnie magicznego. Ktoś musiał ją tu umieścić. Tylko po co? Pytanie bez odpowiedzi rozbrzmiało w jego głowie. Nie miał jednak czasu nad tym dłużej się rozwodzić.
  Kryształ postanowił na razie pozostawić nietkniętym. Najpierw należało rozprawić się z tą kulą.
  Niespodziewanie poczuł nagłe osłabnięcie. Coś sprawiało, że traciły siły fizyczne. Mógł tylko wnioskować, że odpowiadała za to kulka energii. Zbliżył się do niej z należytą ostrożnością, czujny na wszelkie wahania energii lub pojawienie się anomalii. Zatrzymawszy się w pobliżu stołu zamknąłby oczy i skupił na przepływie energii w pomieszczeniu. Podążając niewidocznymi liniami starałby się poszerzyć swą świadomość magiczną na kulkę, w której drzemała moc. Ta energia powinna należeć do niego. Dreszcze przebiegłyby mu po plecach, gdyby zanurzył się magicznymi zmysłami do środka przedmiotu.
  Rozpostarłszy szeroko ręce pokierowałby swą moc ku przedmiotowi celem wydarcia znajdującej się w nim energii i jej wchłonięciu. Po cóż marnować taką moc, skoro można ją przejąć?
Tylko poważne sesje. Za błędy językowe zabijam.

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 13 lip 2017, 18:41

  Mężczyzna z należytą ostrożnością zbliżył się do napromieniowanej mocą kulki. Owego podejścia mogliby się od niego uczyć trzęsący swym odzianym w długą szatą tyłkiem Drugi, który z podejmował kolejne bezsensowne decyzje, jedna za drugą. Vamir jednak nie tracił cennego czasu na rozmyślanie o znielubionym magu, nie teraz, gdy znajdował się w potencjalnie niebezpiecznym miejscu. Wszak kobieta, która wcześniej weszła do gabinetu, została skierowana do skrzydła szpitalnego. Ale nawet nieszczęsnej niewieście Złoty Zaklinacz nie poświęcił ani chwili, skupiwszy całą swoją uwagę na wahaniach energii w pomieszczeniu.
  Wykonana z brązu kulka emitowała moc magiczną, która równomiernie rozchodziła się po całym pomieszczeniu, tak jak cukier rozpuszczony w filiżance herbaty sprawiał, że po rozmieszaniu napój stawał się równie słodki w całej objętości naczynia. Jednak w gabinecie znajdował się przedmiot, który zaburzał nieco przepływ mocy, tak więc wcześniejsza metafora stawała się bezużyteczna. Kryształ pobierał mianowicie energię, ale zamiast kumulować jej nadmiar, przesyłał ją z powrotem sprawiając, że nad kulą jej zagęszczenie było tak silne, że rozgrzewało powietrze, którego falowanie widać było gołym okiem.
  Gdy Drugi skupił swą uwagę na samej kulce, bez trudu dostrzegł, że brązowa powłoka była jedynie naczyniem chroniącym wnętrze, które pulsowało energią niczym bijące ludzkie serce. Jak się okazywało, energia nie była przekazywana jednorodnym strumieniem, a raczej identycznymi porcjami w równych, bardzo krótkich odstępach czasu. Osoba mniej wrażliwa na aspekty magiczne mogłaby nawet nie odróżnić poszczególnych cząstek energii emitowanych przez "serce" ukryte w artefakcie, którego aura wydawała się tętnić zupełnie tak samo, jak narząd, który bił w piersi mężczyzny.
  Jednak mimo tego, że brązowa kulka stanowiła raczej pokrywę chroniącą delikatne wnętrze, nie była ona wcale bierna magicznie. Ścianki pokrywały wzory, które nie mogły być niczym innym, niż ścieżkami, które nosiły kolejne zaklęcia. Runge, skupiony raczej na środku przedmiotu, nie był w stanie odczytać sensu poszczególnych linii wyżłobionych w metalu.
  Vamir, świadomy ogromnej mocy drzemiącej w niepozornej kulce i pragnący odzyskać dawne umiejętności i pozycję, zapragnął zagarnąć całą moc dla siebie. Kto, jeśli nie on zasługiwał na taką dawkę energii? Gadatliwy Drugi, który nie potrafił postępować w obliczu zagrożenia? Objęty zaklęciem zaufania Egzarcha, co do którego płci nie było pewności? Nie dało się ukryć, że jak dotąd Vamir nie poznał w Auxilium nikogo, kto zrobiłby należyty pożytek ze zdobytej mocy. Mając tę świadomość, był coraz bardziej skuszony wizją zwiększenia swego potencjału magicznego. Owa myśl była mu miła tak bardzo, że omal nie zauważył, jak skóra i mięśnie zaczęły drżeć, jakby tysiące mrówek przemierzały jego ciało. Oprócz tego odczuwany już wcześniej ból stawał się coraz silniejszy, poczuł też mdłości. Przed oczami zaczęły wirować plamy, jednak nadal był w stanie przeciwstawić się nieprzyjemnym objawom, wykorzystując siłę młodego organizmu.

Avatar użytkownika
Vamir
Językowy nazista
Miano: Vamir
Profesja: Nauczyciel Zaklinania
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 9/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 137
Dołączył(a): 03 sty 2017, 11:00
Vamir

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Vamir » 13 lip 2017, 19:31

  Pogrążony w chciwości i pragnieniu mocy niemalże nie zauważył, że ciało zaczęło odmawiać mu posłuszeństwa. Poczuł nieprzyjemne skurcze w żołądku, obraz pomieszczenia jakby zawirował mu przed oczami. Cofnął się niepewnie. Dotknął mokrego od potu czoła. Szybkim krokiem opuścił gabinet, opierając się z westchnięciem o drzwi i zamykając oczy. Przetrzymałby oczekujące spojrzenia Drugiego i Egzarchy, dochodząc do siebie po tych niemiłych chwilach. Skarcił siebie w myślach za tą uległość wobec żądzy i pasji. Wciąż nie był tym, kim był wcześniej. Ostrożności, głupcze!
  Miał pewną teorię. Według niego kulka rezonowała z kryształem i efektem tego rezonansu była ta nieprzyjemna, męcząca aura. Musiał oddzielić te przedmioty od siebie i zbadać osobno. Wolał jednak tego nie robić bez zabezpieczenia.
  Otworzyłby powieki, które zalśniłyby lekkim blaskiem.
  — Natychmiast sprowadźcie jakąś szczelną skrzynię i napełnijcie ją lodowatą wodą — rzekłby rozkazująco. — Oraz długie kowalskie kleszcze. I grube rękawice.
  Wszelkie pytania z ich strony natychmiast by ucinał ruchem dłoni. Mieli spełnić jego polecenie. Chociaż na tyle mogliby się przydać. Nie było sensu im tłumaczyć jego planu. Jeżeli się uda uczyni to, jeżeli nie — tylko by wyszedł na głupca. Zanim by odeszli postanowił ich o coś zapytać.
  — Ktoś wniósł do laboratorium jakiś magiczny przedmiot — wyjaśniłby ze spokojem, marszcząc brwi w zamyśleniu. — Albo się tam znajdował, ale w jakiś sposób się uaktywnił. Muszę to wiedzieć, mówcie!
  Dokładnie opisałby im rzeczoną kulkę z nadzieją, że będą w stanie mu coś o niej powiedzieć. Jeśli tak — to by wówczas znaczyło, że przedmiot był już badany wcześniej, jeśli nie — to potwierdziłoby się jego założenie, że ktoś tę kulkę wniósł. A jeśli tak, to naturalnym podejrzanym była Druga, która teraz leżała w szpitalu. O tym podejrzeniu na razie wolał nie wspominać.
Tylko poważne sesje. Za błędy językowe zabijam.

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 13 lip 2017, 21:42

  Gdy tylko zatrzasnęły się drzwi za Vamirem, Fue podbiegł szybko do mężczyzny, ignorując to, że tamten wydawał się wyjątkowo osłabiony. Jął go wypytywać i ewidentnie nie podobało mu się, że jego rozmówca go zbywał. Jeszcze bardziej nie spodobało mu się, gdy oczy Runge'a zalśniły blaskiem. Zrobił nawet dwa kroki do tyłu i stał jak skamieniały, chociaż przecież nie powinien go dziwić przejaw determinacji u Złotego Zaklinacza, który jak dotąd odznaczał się raczej silną osobowością. Na szczęście Egzracha postąpił zgodnie z rozkazem i udawszy się do składu mieszczącego się w sąsiednim korytarzu, przyniósł żądane przedmioty. Również androgeniczny mężczyzna odpowiedział na pytanie:
  — Cleria była jedyną, która wchodziła do tego pomieszczenia, nawet sprzątaczki jeszcze tam nie było. Druga pracowała tam wczoraj do późna, a weszła na krótko po waszym wyjściu. Była ona jednak jedną z najbardziej utalentowanych kobiet pracujących w laboratorium, trudno ją więc podejrzewać o nieumiejętne obchodzenie się z artefaktami... —zamyślił się na chwilę, po czym nieśmiało dodał: — Nie rozszyfrowała ona co prawda natury kryształu, ale zwykle jej pomysły opierały się na długich studiach, nie lubiła robić nieprzemyślanych eksperymentów. Trudno więc uwierzyć, że dokonałaby czegoś, co mogłoby wywołać taką reakcję.
  Tak więc Vamir usłyszał o pierwszej osobie, która wydawała się kompetentna w tym ośrodku dla upośledzonych umysłowo magów. Zakładając oczywiście, iż kobieta rzeczywiście była taka, jak wynikała z opowieści, a nie tylko traktowano ją jako rozsądną z tego prostego powodu, że wszyscy dookoła radośnie postępowali nieroztropnie, na przykład przeprowadzając rytuały chroniące przed niezbadanym zjawiskiem.
  Gdy Złoty Zaklinacz dokładniej opisał przedmiot, oczy Egzarchy rozszerzyły się. Widać było w nich strach i niedowierzanie, mężczyzna pokręcił nawet głową. Ciekawsza była jednak reakcja Drugiego, który wydał z siebie dziwny dźwięk, coś pomiędzy piskiem a westchnięciem. Ponownie obłożony zaklęciem zaufania Egzarcha odpowiedział na zadane przez Vamira pytanie.
  — Ale przecież jest to artefakt, na którym pracowała przez ostatnie miesiące Miyako! Wszelkie jej prace zostały skonfiskowane, gdy tylko odkryto jej zwłoki. Mieliśmy wyznaczyć godnego zastępce do kontynuowania udoskonalania owego przedmiotu, jednak nikt jeszcze nie wiedział, w jakim celu powstał ów przedmiot.
  — Wszelkie notatki i raporty trzymam w moim gabinecie, a ową kulę, która była zamknięta na klucz w skrzyni okutej złotem umieściliśmy w sejfie. Sama Miyako nie lubiła tłumaczyć zasady działania swych prac, a o tym przedmiocie mówiła, że jest zwieńczeniem jej życia. Kto zdołałby rozszyfrować, jak jej używać?
  Drugi wtrącił się, a swoją wypowiedź zakończył pytaniem do Vamira, wyraźnie zapomniawszy, iż mężczyzna nie zna magów pracujących w tym ośrodku. Jedna dobra rzecz wychynęła jednak z jego wypowiedzi. Okazało się, że przynajmniej do niedawna w Auxilium pracowała jeszcze jedna inteligenta osoba. Jeszcze trochę, a okaże się, że Fue i jego świta to tylko niechulbne wyjątki.

Avatar użytkownika
Vamir
Językowy nazista
Miano: Vamir
Profesja: Nauczyciel Zaklinania
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 9/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 137
Dołączył(a): 03 sty 2017, 11:00
Vamir

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Vamir » 14 lip 2017, 2:06

  Milczał, analizując to co przed chwilą usłyszał. Skoro kula została umieszczona w sejfie, to w jaki sposób znalazła się w laboratorium? A skoro tylko Cleria do niego zajrzała, zaraz po tym jak on sam je opuścił, to sprawa była oczywista. Cleria musiała umieścić kulkę w laboratorium. Co z kolei wiodło go do kolejnego logicznego pytania — dlaczego Cleria w ogóle znalazła się w posiadaniu artefaktu, nad którym pracowała zamordowana Druga? Czyżby była jakoś zamieszana w tę zbrodnię? Układanki zaczynały się łączyć w całość, ale jeszcze było za wcześnie na werdykt.
  — Wszystkie notatki Miyako mają zostać przetransportowane do moich komnat, chętnie się z nimi zaznajomię — powiedział formalnie, w międzyczasie przywdziewając przyniesione rękawice. — Ja zajmę się badaniem nad tym przedmiotem. — Udzielił odpowiedzi na pytanie Drugiego, poprawiając lewą rękawicę. Spojrzał na mężczyznę z góry złotymi oczami. — Rozumiesz, że mój raport dla Wielkiego Mistrza, cóż… — Zawiesił głos złowieszczo. — Powiedzmy, iż stracisz więcej niż reputację. Od teraz ja będę podejmował decyzje, chyba że chcesz, aby Wielki Mistrz o wszystkim usłyszał w bardzo dokładny sposób.
  Zakończył tonując wyraźnie ostatnie zdanie. Mógł tylko liczyć, że Drugi zrozumie co chciał mu przekazać bez potrzeby mówienia na głos: Od teraz ja tu rządzę. Uśmiechnął się szeroko. Czerpał dziwną przyjemność z górowania nad drugą osobą, czyżby była cecha z jego dawnego życia? Tak wiele wciąż o sobie nie wiedział.
  Złapał za skrzynię, kleszcze i otworzywszy drzwi ponownie wszedł do laboratorium, nie czekając nawet na odpowiedź. W środku zostawił skrzynię pod ścianą, dopychając ją z trudem nogami i uchylając wieko. Dzierżąc pewnie szczypce zbliżył się raz jeszcze do stołu, nadal czujny na wszelkie anomalnie i wahania przepływu magii.
  Zamierzał uchwycić szczypcami kulkę — jeżeli aura w jakiś sposób zareagowałaby niebezpiecznie na to działanie, odłożyłby przedmiot. Jeśli nie, zabrałby kulkę i delikatnie zanurzył w wodzie wypełniającą dno skrzyni. Przy okazji będąc wyczulonym na zmiany, które w trakcie tego działania by zachodziły. Chciał zanotować czy prądy energii wraz z oddaleniem się kulki od kryształu jakoś się zmieniały i jaka była ich natura.
Tylko poważne sesje. Za błędy językowe zabijam.

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 14 lip 2017, 16:38

  Vamir nie podzielił się ze swymi rozmówcami podejrzeniami na temat Clerii. Wszystkie tropy zgodnie ze zdrowym rozsądkiem wskazywały na Drugą, jednak na razie mężczyzna wiedział za mało, aby oskarżyć ją o przechwycenie i aktywowanie artefaktu. Był w tym względzie o wiele ostrożniejszy od Fue, nie spieszył się z rzucaniem bezpodstawnych oskarżeń. Jeśli jednak rzeczywiście to kobieta wywołała owe zjawisko, ciężko było nie dostrzec w tym pewnej ironii. Wyglądało na to, że Oni ukarali niewiastę, wszak to ona była jak na razie jedyną ofiarą działania skumulowanej w gabinecie energii magicznej.
  Runge jednak nie tracił czasu na rozmyślania na temat zaskakujących wyroków Onych, zamiast tego postanowił postawić sprawę jasno, jeśli chodzi o to, kto w najbliższym czasie będzie osobą decyzyjną w laboratorium. Obłożony zaklęciem Egzarcha skinął zgodnie głową, natomiast Fue... Drugi nie był zachwycony, widać było, że toczy wewnętrzną walkę pomiędzy wstydem a gniewem. Wstydem, ponieważ przybysz z Initium przyłapał go na szeregu nierozsądnych, wręcz zgubnych decyzji, obnażając przy tym jego niekompetencję. Gniewem, gdyż ów przybysz właśnie odsunął go od jego własnego stanowiska, jednocześnie zagarniając jego obecną pozycję. Drugi nie był jednak całkiem głupi. Wiedział, że nieostrożne słowa przyniosłyby mu zgubę. Vamir w końcu wyjedzie, kto wie, może wtedy uda mu się zatuszować całą sprawę i znów kierować laboratorium, jakby nigdy nic?
  Uzbrojony w kleszcze i rękawice, Złoty Zaklinacz ponownie wszedł do pomieszczenia. Teraz, gdy wiedział już, jak przedstawia się rozkład energii w gabinecie, jego ruchy były o wiele pewniejsze. Był też o wiele bardziej wyczulony na wszelkie zmiany. Na początku, gdy chwycił kulkę, nic się nie stało. W końcu jednak skupisko energii zaczęło się rozrzedzać, moc zaczęła dyfundować w pomieszczeniu tak, jakby była barwnikiem dodanym do dzbana z wodą. Kryształ, który nadal pobierał energię i przekazywał ją z powrotem do otoczenia, miał już mniejszy wpływ na koncentrację energii magicznej. Nie znaczyło to jednak, że po upływie jakiegoś czasu znowu nie doszłoby do skupienia się energii w jednym punkcie, wszak aktywowana kulka musiała stać w gabinecie całkiem długo.
  Póki artefakt był aktywny, moc nadal była emitowana, co sprawiało, że Vamir znowu zaczął odczuwać ogólne osłabienie. Nawet umieszczenie kulki w skrzyni nic nie zmieniło, drewno nie było dostateczną osłoną przed działaniem magii.

Avatar użytkownika
Vamir
Językowy nazista
Miano: Vamir
Profesja: Nauczyciel Zaklinania
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 9/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 137
Dołączył(a): 03 sty 2017, 11:00
Vamir

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Vamir » 19 lip 2017, 19:14

  Zabezpieczając kulkę w skrzyni miał nadzieje przerwać reakcję aury, ale niestety tak się nie stało. Nie minęło długo nim znów poczuł, jak uciekają z niego siły. Był zdezorientowany. Nie wiedział co czynić, a to nie zdarzało się często. Stał pod murem, który nagle przed nim wyrósł i zablokował go w miejscu. Poczuł suchość w ustach i lekkie zawirowania głowy. Zagryzł dolną wargę, aż poczuł w ustach metaliczny smak. Oblizał rankę.
  Starając się więc możliwe jak najbardziej skoncentrować umysł, co nie było łatwe w takich warunkach, — skupiłby się na magicznej aurze wytwarzanej przez kulkę, żeby zbadać jej matrycę, ustalić dokładnie jakie reakcje w niej zachodzą i wykonać próbę przekształcenia jej. W tym celu posłałby fragment własnej aury, którą oblekłby w energię niczym w cieniutki kożuch, swoistą siateczkę cząstek magii, których zadaniem miałoby być nakrycie matrycy zawartej w kulce i dokładna analiza, a w razie możliwości — zablokowanie szkodliwego wpływu przedmiotu. Każda, najmniejsza drobinka mocy reagowałaby z obcą strukturą zaklęcia nałożonego na przedmiot i szukała w jego formie słabych struktur, jakiś błędów, które popełniał każdy mag rzucając zaklęcie. Nikt nie był idealny, w każdym dziele istniały niedoskonałości, tym bardziej w magii — ukryte przed zwykłym wzrokiem śmiertelnika. Jeżeliby udałoby mu się odpowiednio nacisnąć na te drobne szczelinki, mógłby się przedrzeć przez aurę i ją unieszkodliwić.
Tylko poważne sesje. Za błędy językowe zabijam.

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 20 lip 2017, 16:24

  Vamir po raz pierwszy od dłuższego czasu — nawet ignorując jego poprzednie wcielenie, z którego nie posiadał zbyt wielu wspomnień — czuł się bezradny. Tajemniczy artefakt, czy też artefakty, biorąc pod uwagę ich wzajemny wpływ na siebie, stanowił dla niego prawdziwą zagadkę. W dodatku wyzwanie było o wiele trudniejsze, nie wymagało tylko tego, aby wysilił swój intelekt, ale też negatywnie wpływało na jego samopoczucie. Tak jak poprzednio, Drugi czuł postępującą słabość, czego świadomość nakazywała mu znalezienie szybkiego rozwiązania. Mężczyzna dobrze zdawał sobie sprawę, że osoby sterczące pod drzwiami gabinetu nie należały do najbardziej lotnych bądź utalentowanych w dziedzinie magii, nie należało więc oczekiwać po nich zbyt wiele.
  Złoty Zaklinacz wziął więc sprawy w swoje ręce. Skoro nie znał natury zjawiska, z którym się stykał, uznał za całkowicie naturalne, iż powinien je poznać. Aby zdobyć potrzebne informacje, zdecydował się postąpić tak, jak poprzedniego dnia z kryształem. Część swej aury przekazał kulce, starannie chroniąc ją "warstwą" energii — tak jak rdzeń artefaktu chroniła kulista obudowa z brązu.
  Przedmiot zachłannie przyjął ową cząstkę mocy, mężczyzna zaś poczuł się tak, jakby ktoś rzucił nim z brutalną siłą o podłogę. W uszach mu dzwoniło, ból niemal rozsadzał czaszkę, ciało się zatoczyło jakby pragnęło bliskiego spotkania z posadzką. Jednak ogromna samodyscyplina — która swoją drogą również odebrała mu część sił — pozwoliła mu odebrać informacje, z które zdobył dzięki przekazaniu części aury. Jak zrozumiał to Vamir, serce kulki nie było po prostu kawałkiem surowca objętym rytuałem, był to raczej dość złożony mechanizm, zaklęty tak, aby mógł się modyfikować. W stanie, w jakim teraz się znajdował, wytwarzał energię dzięki czemuś, co mężczyzna mógłby nazwać iskrą, gdyż to właśnie to wywoływało cały ciąg reakcji, gdy tylko rdzeń zachłannie pobierał aurę otoczenia. Pod wpływem raczej biernej — pomijając energię przekazaną kryształowi przez Drugiego wczorajszego dnia — aury kulka emitowała energię, gdy jednak bezpośrednio wchłonęła moc Drugiego, mechanizm zaczął się przekształcać. Vamir nie rozumiał do końca, na czym polegały owe zmiany — tak jak nie mógł krok po kroku opisać metamorfozy nośnika, którą wcześniej obserwował — czuł jednak, iż zachodzą. W ich wyniku kulka chwilowo wstrzymała się z "produkcją", wykorzystując energię na przeinstalowanie kolejnych elementów. Nim rdzeń dokonał pełni przemiany, cała moc przekazana przez Runge'a została wykorzystana. Aury nie starczyło na tym, by mechanizm mógł przyjąć w pełni funkcjonalną formę, kulka wraz ze swym sercem zaczęła się więc zachowywać jak głaz, to jest nagle stała się bierna magicznie, jakby wcale nie była potężnym artefaktem.

Spoiler:

Avatar użytkownika
Vamir
Językowy nazista
Miano: Vamir
Profesja: Nauczyciel Zaklinania
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 9/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 137
Dołączył(a): 03 sty 2017, 11:00
Vamir

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Vamir » 21 lip 2017, 17:39

  Nagła reakcja, która zaszła między jego aurą i tą przedmiotu sprawiła, że upadł na kolano, podpierając się drżącą dłonią. Jego znaki na ciele zalśniły mocnym blaskiem w chwili połączenia się aur. Poczuł ból przepływający przez ciało. Wszystko na szczęście trwało ułamek sekundy. Jednak podczas tego krótkiego połączenia zdobył wartościowe informacje, a kiedy kontakt pomiędzy aurami uległ przerwaniu, zaklęty przedmiot jakby zasnął. A wraz z nim jego nieprzyjemna, męcząca aura.
  Odetchnąwszy wstał. Podejrzewał, iż rozumiał mechanizm, który krył się w kulce. Zauważył, że jego energia nie tyle powstrzymała aurę, co doprowadziła do zmian, lecz ich natura uniknęła mu, zapewne z powodu krótkotrwałego złączenia z aurą. Miał wrażenie, że kulka w jakiś sposób, jeszcze mu nie niewiadomy, dopasowywała się pod aurę obiektu lub osoby, z którego czerpała energię. Czyniła to wobec niego, ale zabrakło jej jego mocy. Gdyby oddał jej więcej być może proces zostałby ukończony? Tylko dlaczego wówczas zestrojenie z aurą kryształu owocowałoby tak wyraźnie negatywną aurą? Czyżby proces był niekompletny i podatny na występowanie anomalii? Będzie musiał poświecić temu zagadnieniu więcej czasu, ale na spokojnie. Teraz był zmęczony.
  Ponownie postarał się wybadać aurę pomieszczenia i gdyby upewnił się, że wszystko jest w porządku, sięgnąłby po przedmiot i dzierżąc go w dłoni wyszedł na zewnątrz, oznajmiając swój sukces w powstrzymaniu niebezpiecznego wpływu przedmiotu.
Tylko poważne sesje. Za błędy językowe zabijam.

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Gabinet 30B — Labolatorium

Postprzez Eirlys » 24 lip 2017, 19:47

  Vamir stracił przytomność, odczuwał ogromny ból i musiał włożyć nieludzki wysiłek w to, aby utrzymać się na nogach, jednak odniósł — co prawda jedynie częściowe — zwycięstwo. Dowiedział się co nieco o artefakcie, chociaż nie na tyle, by rozwikłać jego tajemnicę. Ot, akurat tyle, aby mieć pewność, że warto zapoznać się z notatkami i szkicami zamordowanej w brutalny sposób Drugiej. Co było jednak ważniejsze, udało mu się zatrzymać emisję energii. Niestety wyglądało na to, że kulka tylko na chwilę — przynajmniej dopóki nie zgromadzi dość mocy — przestała być aktywna, a gabinet był nieznośnie wręcz naładowany aurą. Mężczyzna czuł to każdą komórką ciała, jak gdyby energia dostawała się do wnętrza porami w skórze. Nie było to przyjemne odczucie, wręcz przeciwnie, pomijając nieznośne gorąco, Vamir czuł ogromny nacisk, który wnikał we wszystko dookoła. Nawet jeśli kulka z brązu przestała produkować energię, wciąż jeszcze pozostawał skutek jej działalności, a jak Złoty Zaklinacz dobrze wiedział, aura ani nie powstawała z niczego, ani nie odchodziła w niebyt niewykorzystana, przez co gabinet wciąż był miejscem niebezpiecznym, w którym nie należało przebywać zbyt długo.
  Runge dobrze rozumiał, że aura pomieszczenia stała się teraz groźna — żadna żywa istota nie reagowała dobrze na kontakt z tak ogromną i niestabilną mocą. Powietrze, meble, ba, nawet drobinki kurzu zgromadzone w kącie wręcz buzowały energią. W tej sytuacji wszelkie zaklęcia groziły silną i nieprzewidywalną reakcją, nawet czar z zerowego kręgu mógłby okazać się iskrą zapalną, która doprowadziłaby do nieszczęścia, jak żar, który spadł na drewnianą podłogę w krytym strzechą domu... To sprawiało, że Vamir czuł dobrze, iż wszystko nie jest "w porządku", jednak nie wyglądało na to, aby pozostawienie kulki w owym pomieszczeniu byłoby dobrym pomysłem. Istniało ryzyko, że znów się aktywuje, poza tym przez ów nadmiar energii magicznej praca nad artefaktem była niemożliwa, Runge musiałby znów przyjść do gabinetu, w którym przebywanie groziło jeśli nie śmiercią, to utratą sił witalnych.
  Gdy w końcu Vamir wyszedł z gabinetu na chwiejnych nogach, niemal nie wpadł na Fue, który właśnie był w trakcie rozmowy z androgenicznym Egzarchą. Jeszcze nim Runge wyszedł z gabinetu, słyszał fragment owej wymiany zdań.
  — Ktoś tu bardzo chce mnie postawić w złym świetle? Najpierw to morderstwo, teraz ten... Jestem pewien, że wysłali go, żeby mnie ośmieszył! — Prawdziwym szczęściem było to, że Drugi nosił maskę, inaczej — wnosząc po tym, iż jego głos sugerował ogromne wzburzenie — oplułby swego rozmówcę. Na szczęście wyjątkowo kobiecy mężczyzna — bądź męska kobieta, jak kto woli — nie był narażony na kontakt ze śliną z niekompetentnym, teraz już byłym kierownikiem laboratorium. Mimo to jednak nie czuł się zbyt pewnie w towarzystwie Drugiego, którego ambicja została w ten sposób urażona.
  — Panie, wszędzie tylko widzicie wrogów. Zajmę się obiema sprawami, wszak po to mnie tu wezwaliście...
  — Pamiętaj, żeby mieć oczy szeroko otwarte, czuję, że ktoś tu knuje, i to od dawna —wtrącił Drugi. Nie zdążył dodać nic więcej, bo w tym momencie usłyszał skrzypnięcie drzwi. Jego pierwszą reakcją było zamilknięcie, potem — mniej więcej po upływie sekundy bądź dwóch — zrobił miejsce i z zatroskaną miną popatrzył na Złotego Zaklinacza, który w tym momencie nie prezentował się zbyt okazale. — Ależ wyście bladzi! Może Per odprowadzi was do waszej kwatery... Albo lepiej do infirmerii się udać, wszak nie wiadomo, czy to się w coś poważniejszego nie rozwinie!
  Ponieważ w zasięgu wzroku nie było nikogo poza ową trójką, Runge szybko się zorientował, iż Per to nie kto inny, a obłożony zaklęciem Egzarcha. Ów mężczyzna — z całą swoją kobiecością — skinął głową i dodał, iż i tak nie ma nic do roboty. Oczywiście kłamał, wszak sam zadeklarował, iż powęszy nieco w sprawie zamordowanej Drugiej, a także... samego Vamira.

Zaloguj  •  Zarejestruj

cron