Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Winkerlied
Drugi
Drugi
Miano: Arnold
Płeć: ---
Punkty Wytrzymałości: 12/12
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 20 sty 2017, 13:47
Winkerlied

Plac Treningowy

Postprzez Winkerlied » 26 kwi 2017, 20:14


Plac Treningowy


  Niektórzy nazywają to miejsce sercem całego Initum. To tutaj adepci samodoskonalą się w użyciu magii. To tu łamane są bariery niemożliwości. Ci, którzy zdają sobie sprawę z ograniczeń Mocy, ćwiczą tu także walkę wręcz, oraz dystansową. Mimo, że Plac leży na samym skraju południowej części ośrodka, nie sposób go nie zauważyć.
  Jest to ogromne pole usłane wszelkiego rodzaju manekinami, celami najróżniejszych rozmiarów. Co najważniejsze spełnia wyśmienicie swoją funkcję. Tu oddycha się prochem strzelniczym. Każdy brzęk strzały jest tak częsty, jak śpiew ptaków w lesie, a pot jedynym co skrapla uschłą, zdeptaną przez tysiące butów glebę.

Avatar użytkownika
Winkerlied
Drugi
Drugi
Miano: Arnold
Płeć: ---
Punkty Wytrzymałości: 12/12
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 20 sty 2017, 13:47
Winkerlied

Re: Plac Treningowy

Postprzez Winkerlied » 02 maja 2017, 17:41

Około 350 metrów. Delikatny wiatr. Bez poprawki. Westchnąłem, wyrównałem oddech. Pocisk z głuchym stuknięciem trafił w tarczę. Który to raz? Setny? Ani razu nie chybiłem. Jednakże, ostatnio przekonałem się, że między ćwiczeniami a realnym zagrożeniem, istnieje ogromna przepaść, zwłaszcza gdy znajduje się ono tuż przed tobą. Przeciwnik, nie będzie cierpliwie czekał, aż wezmę poprawkę i strzelę. Muszę celować szybciej. Nie mam czasu na liczenie trajektorii. Przeciwnik w tym czasie będzie już w innym miejscu.
Przeładowałem kuszę. Spojrzałem na cel.Wiatr był, jest i będzie. Szybko uniosłem kuszę, nieco wyżej, aby skorygować opadanie bełtu. Pociągnąłem, za spust. Cięciwa zabrzęczała.
Podszedłem do tarczy. Chybiłem. Oczywiście, za pierwszym razem nigdy nie wychodzi. Przecież nie może. Nie byłoby wtedy zabawy. Pofatygowałem się po bełt. Na szczęście, teren nie był zarośnięty, jak w moich rodzinnych stronach. Pamiętam. Szukanie pocisków, było piekłem. Małe, matowe groty, i wysoka trawa. Po prostu świetne połączenie. Na szczęście, tu znalezienie go zajęło mi jak zwykle chwilę. Za wysoko, zeszło w lewo. Teraz pozostaje tylko ćwiczyć. Wróciłem na miejsce i oddałem się bezlitosnej rutynie.
Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają...

Avatar użytkownika
Lalkarz
Szary Inspektor
Narrator
Miano: Obiekt 23
Profesja: Protetyk
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 14/14
Korony: 2125
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 140
Dołączył(a): 17 gru 2016, 19:41
Lalkarz

Re: Plac Treningowy

Postprzez Lalkarz » 03 maja 2017, 16:57

  Wiedziałeś, że już jest wiosna. Wszystko z tego powodu, że podano zupę warzywną. Pewnie z tych które przezimowały. Widziałeś pływającą marchew, cebulę, a nawet pływające kawałki mięsa, w każdym razie zaspokoiłeś swój głód. Niektórzy z drugich nawet się oglądali w twoją stronę kiedy widzieli jak szybko pochłaniałeś zawartość michy. Nie widziałeś w okolicy żadnej znajomej twarzy. Nikt z twojego roku, wszyscy byli obcy, a większość była starsza. Niedaleko Ciebie siedzieli egzarchowie którzy siłowali się. Siła... Na co ona się zda kiedy wróg zaatakuje z zaskoczenia, na nic. Wiedziałeś to dobrze, miałeś już styczność z tym czymś, z 24. Wiedziałeś, że ktokolwiek który z tej gromadki uznałby behemota z numerem na twarzy za przeciwnika niechybnie by zginął, a jego ciało zostało by zmasakrowane.
  Po skończeniu posiłku wybiegłeś ze stołówki jak oparzony, o mało co nie tratując kilku drugich oraz egzarchę po dotknięciu którego poczułeś nieprzyjemne mrowienie w dotykającej go dłoni. Dotarłeś na plac treningowy. Odległość od tarczy była jednak mniejsza aniżeli przypuszczałeś, a wynosiła około 100 metrów. Przy małym wietrze strzelałeś bez zarzutu. Za każdym razem w cel, blisko środka tarczy, jednak kiedy wiatr rozpoczął swój taniec zrobiło się ciężej. Można było to porównać do sytuacji z tym potworem, w nieruchomy cel jest znacznie łatwiej trafić niż w biegnącą zwierzynę, a do tego dochodzi stres i strach przed śmiercią.
  Przy mocniejszym wietrze chybiłeś, bełtu na szczęście nie trzeba było długo szukać. Był wbity w tarczę ochronną znajdującą się za całym rzędem tarcz strzeleckich. Kolejno rozpocząłeś trening w wietrze, nmie trwał on aż tak długo jak zapragnąłeś. Zaledwie godzinę, a już byłeś wykończony chodzeniem, naciąganiem kuszy, wyciąganiem bełtów, a na sam koniec przy 50 strzale cięciwa wykonana ze ścięgien pękła. Nie była przyzwyczajona do takich obciążeń. Niektórzy nazywają to złośliwością rzeczy martwych, a inni losem...
I had strings, but now I'm free, there are no strings on me. Now I wield the strings, now I command to dance as I play.

Obrazek

Avatar użytkownika
Winkerlied
Drugi
Drugi
Miano: Arnold
Płeć: ---
Punkty Wytrzymałości: 12/12
Korony: 0
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 20 sty 2017, 13:47
Winkerlied

Re: Plac Treningowy

Postprzez Winkerlied » 08 maja 2017, 15:50

Cholera, będę musiał zrobić nową cięciwę. Spojrzałem na kuszę. Masakra. Dwa końce czegoś-co-chyba-było-kiedyś-cięciwą zwisały luźno. Las. Ścięgna sarny, będą w sam raz. Paradoks. Upolować cięciwę, bez kuszy. Choć w sumie... Teraz mam do dyspozycji iluzję. Może uda się podejść. Spojrzałem w niebo. Niedługo zacznie się zmierzchać. Wybiorę się tam jutro, o ile nie wrzucą mi znowu szorowania korytarza, lub czegoś w tym rodzaju. Westchnąłem, rozłożyłem powoli kuszę i schowałem w przepastne kieszenie mojego płaszcza. I tak nie będzie na razie potrzebna. Poszedłem do swojej klitki. Wyruszę z samego rana.


-Jeść. Krew. Ludzie. Dobrzy.


— Życie jest jak rzeka. Ulotne. Ucieka z człowieka jak woda przez drobne sito. Co dopiero jak się je choć lekko przedziurawi. Tak. Wtedy woda znajduje ujście. Leje się gwałtownym potokiem. Ucieka płocha, w kilka sekund sito jest puste. Oczywiście dziury można załatać. Te mniejsze. Przez większe woda zbyt szybko ucieka. Wielu się o tym przekonało. Dobre ostrze wystarczy aby przeciąć każde sito. Kilka sekund i jest puste. Załatać, je uzupełnić jakimś cudem. Nic to nie da. Jest inna woda, inne życie. Życie jest ulotne, bardzo ulotne. Zwłaszcza gdy ostrze właśnie przeszywa twoją pierś.



-Wystarczy. Więcej nie unieść. Za ciężkie.


— Drapieżnik staje się ofiarą. Morderca zostaje zamordowany, a drwal porąbany. Jakże paradoksalny jest ten świat. Ręka tu korpus, tam. Krew zrasza trawę...



-Krzyczy. Nie musi przypominać. Przekąska. Nie zapomnę o tobie.


— Życie jest jak rzeka. Nikt nie wie dlaczego. Koniec może nastąpić kiedykolwiek, gdziekolwiek i jakkolwiek. Na przykład jutro wieczorem podczas burzy...



Otworzyłem oczy. Skromny pokoik zalała struga światła. Znowu wizje. Chyba będę musiał się do nich przyzwyczaić. Polowanie. No tak, trzeba załatwić cięciwę, upichcić ścięgna, zahartować. Cały dzień. Najpierw jednak pójdę na stołówkę.
Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają...

Avatar użytkownika
Lalkarz
Szary Inspektor
Narrator
Miano: Obiekt 23
Profesja: Protetyk
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 14/14
Korony: 2125
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 140
Dołączył(a): 17 gru 2016, 19:41
Lalkarz

Re: Plac Treningowy

Postprzez Lalkarz » 19 maja 2017, 21:34

  Kolejna noc, kolejna wizja, nasilające się dialogi którym towarzyszyły pierw abstrakcyjne obrazy o trzech znanych już Arnoldowi kolorach, po ostatnim powtórzeniu zdania przez jeden z głosów ujrzał kryształ który został mu zwrócony przez Ernesta, nie wiedziałeś dlaczego. Oni jeno wiedzą dlaczego akurat ty dostałeś kryształ i do czego on służy. W każdym razie rankiem nie rozmyślałeś długo nad swoim "snem" twój umysł należał teraz jedynie do jednej rzeczy, a było nią spreparowanie nowej cięciwy, a może nawet więcej. Gdyż sarny mają więcej niż jedną kończynę.
  Kolejną zaletą tych zwierząt jest brak echolokacji jak w przypadku behemota, więc nie będą odporne na efekty tegoż czaru.
Nie tracąc cennego czasu od razu poszedłeś na stołówkę. W której nie siedziało jeszcze szczególnie dużo ludzi. Nie z powodu, że się spóźniłeś, a byłeś jednym z pierwszych znajdujących się w tym miejscu. Oprócz Ciebie znajdowali się tu magowie pierwszego roku którym najwyraźniej jeszcze najbardziej zależało na zdobyciu wykształcenia. Dzisiaj na śniadanie była podawana bliżej nieokreślona papka. Trudno powiedzieć co w niej było. Cyba mięso, warzywa i coś jeszcze, trudno powiedzieć co.
  Usiadłeś przy pierwszym wolnym stole, a było ich dużo. I rozpocząłeś konsumpcję. Smakowało.. jak gulasz? Mniejsza z tym, potrawa mimo, że nie należała do najsmaczniejszych to najpewniej znajdowało się w niej to co było akurat potrzebne. Energia na cały dzień.
I had strings, but now I'm free, there are no strings on me. Now I wield the strings, now I command to dance as I play.

Obrazek

Zaloguj  •  Zarejestruj

cron