Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Cassavir
Człowiek
Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 10
Dołączył(a): 11 lut 2015, 21:13
Cassavir

Re: Zamtuz Al-Abdul

Postprzez Cassavir » 26 mar 2015, 4:53

Było jak przewidział, chłopak nawet nie zorientował się, że cokolwiek się dzieje. Fiolka była intrygująca, zarówno mając na względzie zapach jak i ilość płynu. Takie małe dawki jakiejkolwiek substancji mogły oznaczać jedynie dwie rzeczy: lekarstwo lub trucizne. Będzie musiał zajrzeć do jakiegoś aptekarza, aby zidentyfikował tajemniczą zawartość fiolki.
Spojrzał na młodzieńca, gdy zaczął mówić, a kiedy tamten skończył, nadal lustrował go wzrokiem. Ubrany w czerwień młodzian mógł zauważyć w oczach Cassavira współczucie. Z twarzy cygana zszedł cyniczny uśmiech, a zastąpiło go zadumanie, powaga, a nawet cień zmieszania. Długo składał myśli, przyglądając się chłopakowi; układał słowa, które powinien wypowiedzieć. Momentalnie zawstydził się swego cynizmu, widząc jak bardzo zagubiony jest owy młodzian. Cygan był arogancji, miał cięty język i nie szczędził uszczypliwości; możecie więc pomyślieć, że powinien nadal z sporą dozą ironii odnosić się do domniemanego euncha, lecz jednocześnie nie był człowiekiem okrutnym. Nie miał serca pastwić się nad tym człowiekiem, bo czuł jego smutek, jego nieudolne próby robienia dobrej miny do złej gry za niego ukazywały jak jest mu ciężko. Cassavir odkrył, że narasta w nim gniew... Co innego lukusowa kurwa, która zazwyczaj sama podjęła decyzje o sprzedawaniu własnego ciała i czerpała z tego niezłe profity, a może i nawet przyjemność, co innego dziewczyna, czy też chłopiec któży zostali porwani i zmuszeni do kurwienia się, a miał przeczucie, że ma w tym momencie z takim przypadkiem. Patrzący na niego młodzieniec widział jak niczym kalejdoskop twarz cygana zmieniała się płynnie, wyrażajaąc coraz to inną emocję.
Cassavir zrobił głęboki wdech, zagalopował się, stworzył wokół tego chłopca całe tło emocjonalne, mimo że wszystko to były jego domysły, ale taki już był, gorąca głowa, zapalał się szybko i potrafił równie szybko zgasnąć.
Milczenie trwało dość długo, w końcu chrząknął i zaczął mówić:
— Nie bój się mnie chłopcze i bądź spokojny, nie mam wobec ciebie absolutnie żadnych zamiarów — rzekł nieco zachrypniętym głosem, przybierając łagodny wyraz twarzy.
Uzmysłowił sobie nagle, że jest w samym ręczniku. Spojrzał po sobie i pojedyńcze parsknięcie śmiechu wydobyło mu się z gardła. Niemal roznegliżowany obcy mężczyzna, mówi zestresowanemu chłopakowi, że nie jest nim zainteresowany... Groteskowość tej sytuacji była tak olbrzymia, że cygan zaczął śmiać się bezgłośnym chichotem z samego siebie.
— Choć chyba nie jestem zbytnio wiarygony, stojąc na przeciw ciebie tak jak Oni mnie stworzyli, czyż nie? — dodał z widocznym rozbawieniem w głosie, a lekki uśmiech igrał mu na twarzy.
— Ale z chęcią z tobą porozmawiam — kontynuował, jednocześnie ubierając przynajmniej spodnie i koszule. Oczywiście wcześniej wytrzepał piach zdajdujący się po wewnętrznej stronie ubrań. To powinno też ośmielić chłopaka; sam dziwnie by się czuł, gdyby na miał rozmawiać z drugą osobą rozebraną do rosołu, zwłaszcza jeśli byłaby mężczyzną.
— Więc jak się tu znalazłeś?

Oczywiście Cassavir zauważył, że młodzian ma dość znajomo brzmiący akcent, ale zbagatelizował to w natłoku swoich własnych uczuć.

Spoiler:

Avatar użytkownika
Eirlys
Support
Support
Profesja: Pomocnik alchemika
Płeć: Kobieta
Korony: 42
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 358
Dołączył(a): 12 sty 2015, 20:01
Eirlys

Re: Zamtuz Al-Abdul

Postprzez Eirlys » 27 mar 2015, 21:59

Florin, nieco uspokojony zmianą nastawienia Cassavira do niego, odwrócił wzrok, gdy mężczyzna zaczął się ubierać, z uwagą przyglądając się malowidłu. Przedstawiało ono — jak zresztą wszystkie pozostałe — jakąś lubieżną scenę... Chociaż osobie nie obeznanej z grupowo uprawianą miłością wydawać by się mogło, że widzi jedynie bezładną plątaninę ludzkich ciał. Trudno stwierdzić, czy uważne wpatrywanie się w linie kreślące miękkie kontury kobiecych i męskich sylwetek ma oznaczać, iż chłopak miał już okazję brać udział w podobnej orgii, czy też stara się jedynie zająć czymś, gdy mężczyzna się ubiera. Po usłyszeniu pytania, Florin drgnął, jakby ktoś go uderzył, i spojrzał na Dega. Po grymasie, który zagościł na jego twarzy przez krótką chwilę, można było orzec, iż to pytanie nie jest jednym z tych, na które z przyjemnością odpowiada. Zebrał jednak myśli i zaczął mówić, nie chcąc zniechęcić (nie swojego wszak) klienta lub być niegrzecznym, gdyby otrzymał w przeszłości odpowiednie wychowanie.
— Nie mogę... nie mogę powiedzieć nic, co jednoznacznie powiąże mnie z przeszłością. To mogłoby przynieść szkodę mojej rodzinie, zwłaszcza rodzicom, z powodu mojej obecnej profesji i jej statusu. Ale też... kiedyś nie miałem jednego, stałego domu, bo cały czas wędrowaliśmy. A jak miałem dwanaście lat, wraz z braćmi odłączyłem się od grupy w poszukiwaniu doświadczeń. Najstarszy brat chciał znaleźć sobie żonę, bo wśród naszych ludzi nie było kobiet bezpośrednio z nami nie spokrewnionych. — Chłopak urwał i odczekał chwilę, czekając na jakiś znak, czy mężczyzna rozumie to, co powiedział do tej pory albo czy po prostu go słucha. Zapowiadało się na dłuższe wytłumaczenie, w zasadzie opowieść zamiast kilku krótkich, żołnierskich niemal słów jasno opisujących genezę pracy Florina w zamtuzie. Po kilku sekundach ciszy kontynuował swój monolog. — Przybywaliśmy do różnych miejsc, ale że nie byliśmy zbyt majętni, najmowaliśmy się na plantacjach i w warsztatach, gdzie i kiedy tylko trzeba było nowych pracowników zamiast tych, co zdechli. Ciężko było, a potem moi bracia znaleźli inne metody zarabiania pieniędzy i... ludzi, którzy wprowadzali ich w stan ekstazy. Zaczęliśmy uciekać, najpierw przed tymi ludźmi, na których żerowaliśmy, a potem przed tymi, którzy żerowali na nas. I tak, w rok po naszej ucieczce od rodziny, ludzie, którym byliśmy winni pieniądze i różne... usługi, jakie im obiecywał mój najstarszy brat, złapali nas i kazali zapłacić. Obiecaliśmy, że damy im pieniądze następnego dnia. Przez cały wieczór szukaliśmy z braćmi rozwiązań, a następnego dnia... obudziłem się sam i nim zdołałem poczuć głód, wierzyciele wzięli mnie ze sobą. Po jakimś czasie sprzedali mnie tutaj.
Ot, klasyczna historia. Biedny młody chłopak/biedna młoda dziewczyna zostaje zmuszona do uprawiania nierządu jako spłata długu kogoś z rodziny. Dodać należy jeszcze brawurową ucieczkę tych, którzy ów dług zaciągnęli i mamy już smutną opowieść o życiu nędznej istoty, jaką jest dziwka. Jednak po wyrzuceniu z siebie tego potoku słów, chłopak nie wyglądał na jeszcze bardziej nieszczęśliwego, niż przedtem.
— Przepraszam, powiedziałem za dużo. Sądzę jednak, panie, iż nie do końca rozumiesz moją pracę. Myślę też, że to nie jest prawda, iż Mahtmad zapomniał, że Salima jest z tobą. Zazwyczaj nie prosi mnie, abym mu towarzyszył w poszukiwaniu zamówionej prostytutki, tylko każe zająć klienta, który czeka na swoją ulubienicę.
Teraz, gdy ciało Cassavira przykrywały ubrania, a nie ręcznik, głos Florina brzmiał o wiele pewniej i nie musiał już brać uspokajających oddechów przed każdym słowem.

Zaloguj  •  Zarejestruj

cron