Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Menu

Partnerzy Specjalni:



  
Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Bank rodziny Münze

Postprzez Antymag » 13 lip 2017, 12:38


Bank rodziny Münze


  Zbudowany na jednym z czterech rogów placu, zwanego przez większość mieszkańców stolicy placem Pieniądza. Jest to jedna z dwóch bankowych placówek na terenie całego Mirosil, niewielki oddział pod zarządem dominującej w Waldgrossen bogatej rodziny kupieckiej Münze. Budynek posiada trzy piętra, parter wzmacniany jest kamiennymi cegłami. Budowla nie należy do najbardziej imponujących w mieście, jednak słynie z podziemi, w których każdy klient posiada własną skrytkę opatrzoną numerem i zamkiem, który otwiera tylko jeden klucz. Poszczególni petenci rozpoznawani są właśnie za pomocą klucza. Placówka nie obsługuje biedoty, a nawet średnio zamożne mieszczaństwo nie ma co liczyć na dostęp do wszystkich usług oferowanych przez rodzinę. Większość przechowywanych tu majątków ma postać czystego złota, a nie monet.
  Parter jest miejscem, gdzie obsługiwana jest klientela załatwiająca sprawy na mniejsze sumy pieniędzy. Tutaj udzielane są pożyczki, wystawiane weksle mniej bogatym kupcom, załatwiane płatności związane z wysyłem pieniędzy do innego odziału banku. Jest to dość spore pomieszczenie przy którego bocznych ścianach, po prawej i lewej, stoją długie lady, za którymi stoją bankierzy, obsługując petentów. Za nimi znajdują się szafki wypełnione papierami do wypełnienia. Z reguły jest tutaj dwóch strażników miejskich, pilnujących, by nie stało się tu nic niepożądanego. Naprzeciw od wejścia znajdują się schody prowadzące do podziemi, jak i te prowadzące na pierwsze piętro.
  Piętro wygląda nieco inaczej. Po pierwsze — nie ma tu żadnego strażnika. Wstęp tutaj mają tylko członkowie bogatszej części społeczeństwa. Jeśli ktoś by spróbował wejść bez towarzystwa jednego z pracowników, zostałby zatrzymany przez stróża jeszcze na parterze. W korytarzu znajdują się drzwi do czterech gabinetów. Dwa z nich są mniejsze i służą do rozmów z zarządcą. Tutaj, za odpowiednią opłatą, nadawane są skrytki i załatwiane wysyłki dużych kwot pieniędzy. Bank chętnie zbiera na siebie obowiązek organizowania konwojów chroniących przewóz złota, zabierając oczywiście dla siebie niemałą prowizję.
  Na zewnątrz stoi dwóch kolejnych strażników. Nawet gdyby czterech uzbrojonych mężczyzn nie wystarczało, by zniechęcić potencjalnych rabusiów — Bank stoi w jednej z bardziej zatłoczonych części miasta. Tuż obok znajduje się warsztat złotnika, który także płaci miejskiej służbie za ochronę. Kolejnym zniechęceniem dla bandytów może być fakt, że budynek stoi stosunkowo niedaleko od koszar, więc wezwanie posiłków też nie zajęłoby dużo czasu.

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Antymag » 13 lip 2017, 12:39

  Plac był teraz całkiem pusty, jak to bywa rankiem. Stało na nim razem trzech strażników — Dwóch przy banku i jeden koło złotnika. Średnio raz na minutę przechodził tędy mieszczanin, z rzadka wchodząc do banku. O tak leniwej porze, mało kto myślał o tym, by załatwić swoje sprawy poza domem. Najczęstsza myśl, która pojawiała się w ludzkich głowach brzmiała "Jeszcze godzinkę". Wyjątek stanowili ludzie, którzy robili pieniądze. Ci zawsze wstawali wraz ze Słońcem. Dlatego właśnie bank Münze był już otwarty. Do placówki pierwsza dotarła Imrela. Tak polecili im Kruki, rozdzielając się od razu, gdy wychodzili z kryjówki.
  Wnętrze budynku także nie było zatłoczone. Przy ladach siedziało zaledwie dwóch bankierów, z których pracował tylko jeden, rozmawiając z przeciętnie wyglądającym mieszkańcem stolicy Jaksaru. Obok niego, nieco po prawej siedział znudzony osobnik o łysej głowie. Oprócz bankierów i klientów, przy schodach stało dwóch strażników, który też wykazywali o wiele większą chęć powrotu do domu, niż wypełniania swych obowiązków. Złodzieje wybrali całkiem dobrą porę na napad.
  Nieco później od dziewczęcia na miejsce przyszłej zbrodni dotarł Drugi. Tak jak zapowiedziano, w uliczce naprzeciw tej, z której przyszedł stał wóz obłożony sianem. Problem był jeno taki, że znajdował się na widoku stróża pilnującego wejścia do przybytku złotnika. Ten widział zapewne osobę, która zostawiła tutaj swój przybytek, a odjechała z samymi końmi. Medyk nie mógł więc mieć pewności, czy strażnik nie zareaguje, gdyby on próbował grzebać przy czterokołowym pojeździe. Nieprzychylnie raczej by patrzyli też i na człowieka, który stoi w miejscu, tuż obok cudzego majątku. Dla niektórych przecież taki wóz to całe życie pracowania tylko po to, by było nieco lżej.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Toruviel » 13 lip 2017, 23:01

  Po przebudzeniu poprawiła delikatnie wygląd. Schowała również nóż załatwiony przez Polika na rzecz akcji. Włożony za gorset nie przeszkadzał ani trochę. Równie dobrze mógł pełnić funkcje ozdobną włosów w formie jakieś przypinki lub wsuwki. Ale za dużo byłoby kombinowania. W każdym razie Irmela zostawiła charakterystyczny kapelusz, szpade, własny sztylet oraz skrzypce w kryjówce. Gdy ułożyła włosy i poprawiła pozłacany naszyjnik z klejnotem, wyglądała na nadzianą. Mało kogo było stać na taką ozdóbke. Szczególnie jeśli była z najprawdziwszego złota, z najprawdziwszym rubinem. Oczywiście nikt nie mógł wiedzieć, jak było naprawdę. Trudno było wyłapć róźnice. Wychodząc wzięła ze sobą torebkę, ot, zwyczajną, dość ładną.
  Toruviel wkroczyła do banku spokojnie. Poruszała się całkowicie swobodnie, trochę z (wymuszoną) gracją. Rozejrzała się. Widząc niezajętego bankiera podeszła. Łysy. Rzuciła dyskretnie okiem jeszcze raz. Pracownik Kruków miał być Łysy. I podobno kręcił się na parterze. Szukała drugiej łysej głowy. Prawdopodobnie to był on. Głowy jednak nie da uciąć. Nie obdarzyła go uśmiechem. Splątła dłonie.
  — Witam. Pragnę założyć konto w waszym banku i ulokować swój nielichy majątek. — Ruda, poprawiła płynnym ruchem dłoni włosy, czekając na reakcję znudzonego człowieka.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Kyuke » 13 lip 2017, 23:59


  Nie była to najlepsza drzemka, jakiej Kyuke miał przyjemność doświadczyć, ale zawsze coś. Na pewno było korzystniej wybrać tę opcję niż nockę w celi.
  W pełni zregenerowany nie potrzebował wiele czasu na przygotowania. Upewnił się tylko, że paczuszka od Bażanta leży w torbie i ruszył z pozostałymi. Nie rozumiał powodów ich irytacji, lecz może chodziło o znaczenie tej akcji. Jemu samemu adrenalina wzrastała z każdym kolejnym krokiem bliżej banku.
  Nim się rozdzielili, Kazuya zdążył przyjrzeć się efektom przygotowań Toruviel i stwierdził, że były one jak najbardziej zadowalające. Dziewczyna miała warunki i jeśli gość z banku nie będzie się ślinił na jej widok, to albo okaże się mieć odmienne preferencje seksualne, albo… W zasadzie nie ma drugiego “albo”.
  Gdy mag dotarł na miejsce przyszłej zbrodni, ocenił szybko sytuację. Nie wchodził do budynku, nie chcąc przyciągać niepotrzebnej uwagi. Jego zadanie i tak miało miejsce na zewnątrz. Jedyną przeszkodę stanowił ten przeklęty strażnik przy złotniku. Gdyby udało się wcześniej otworzyć kufer, to może podpalić siano na odległość. Tylko jak się tam dostać…
  Postanowił improwizować. W końcu miał dar zjednywania sobie ludzi, a im dłużej stałby bez celu, tym bardziej podejrzanie by to wyglądało. Zebrał całą pewność siebie i z pozycji przyjaciela, a nie wyniosłego magusa, podszedł do strażnika przy zakładzie złotnika.
  — Witaj, dobry człowieku — przywitał się swobodnie. — Widziałeś może, kto przyjechał rano tym wozem? — Wskazał na cel swojego podstępu. — Miałem spotkać się z moim wspólnikiem, ale tradycyjnie zaspałem. Powiedział że zostawi mi w takiej sytuacji przesyłkę pod słomą, ale wolę zapytać, niż grzebać w pierwszym napotkanym wozie.
  Mówił bez cienia drżenia w głosie. Po części nawet jego słowa były przecież prawdą. Nie wiedział jak mężczyzna zareaguje na Drugiego, więc utrzymywał swobodną odległość, przekrzywiając nieco głowę w oczekiwaniu na odpowiedź.
Spoiler:

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Antymag » 14 lip 2017, 13:02

  Łysy spojrzał w umalowane lico. Dziewczę nie mogło wyczytać z jego twarzy kompletnie żadnej emocji. Przez chwilę mogło się wydawać, że zupełnie zignoruje młódkę. Podniósł pięść do twarzy, by zamaskować kaszlnięcie. Wstał, uśmiechnął się uprzejmie i ukłonił głowę.
  — Ma pani na myśli wykupienie skrytki, jak mniemam? — Powiedział, idąc w stronę schodów prowadzących na piętro. — Proszę za mną, jak pani wie, takimi sprawami zajmuje się zarządca banku. Ja, jako zwykły pracownik nie mogę zajmować się tak poważnymi sprawami jak nadawanie, czy odbieranie depozytów bez wcześniejszej konsultacji z kimś z wyższego stanowiska. Przede wszystkim dbamy o bezpieczeństwo ulokowanego u nas złota.
  W jego słowach nie było słychać nawet krzty emocji. Sprawiał wrażenie, jakby zupełnie nie podobała mu się ta praca, ale nie miał żadnej innej. Albo jakby coś go zmuszało, by tutaj być wbrew jego woli. Szyję mężczyzny zakrywał szal, a jego głos był nieco ochrypły. Czyżby był chory? W korytarzu na piętrze odprowadził bardkę prosto do drugich drzwi po lewej i otworzył je przed nią, zapraszając gestem dłoni.
  Gabinet zarządcy był wystrojony całkiem bogato. Miał zapewne sprawiać wrażenie, że bank za swoje usługi zbiera niemałe pieniądze, a więc i stać go na odpowiednią obsługę petenta. Na ścianie po lewej wisiał obraz przedstawiający widok Mirosil z jakiegoś wzgórza. Po drugiej stronie znajdowała się duży mebel, składający się z samych szuflad. Każda z nich była opatrzona inną literą alfabetu. Za dębowym stołem siedział przygruby mężczyzna ubrany w białą koszulę i brązową kamizelę. Przycięty był na krótko. Twarz także miał delikatnie podtuczoną, jednak nazwanie go grubasem byłoby wciąż przesadą. Na prawej dłoni miał dwa złote pierścienie, które zapewne jakieś dziesięć lat temu pasowały na jego palce. Uśmiechnął się miło na widok dziewczęcia.
  — Panienka w jakim celu? — Wskazał ręką krzesło naprzeciw stołu, a Łysy zamknął drzwi.

Antymag wyrzucił 1d100:
42


  W tym czasie Kyuke zagadywał strażnika.
  — Chwalmy Onych za tak piękny dzień! — Odpowiedział pozdrowiony, rozpogadzając się. Najwyraźniej tylko czekał na moment, by otworzyć do kogoś usta, niezależnie od tego, czy ten ktos był magusem, czy zwykłym, szarym obywatelem. — Niestety, ale musiałeś się drogo spóźnić, przyjacielu. Ledwo żem przyszedł, to tego woza już dawno właściciel zostawił, zanim jeszcze Słońce wzeszło. Czemuście się na taką noc umówili?
  Wyglądało na to, że strażnik kupił kłamstwo. Na chwilę jeszcze zmrużył oczy, jakby zastanawiając się nad czymś. Potem dopowiedział.
  — Czegoście w ogóle kazali mu przesyłkę schować?
  Teraz medyk musiał na szybko coś wymyślić. Logicznym było, że stróż zaraz zacznie podejrzewać w legalność przesyłki. Podrapał się w głowę i spojrzał z ciekawością na maskę Cesarczyka. Do tej pory jego dłoń nie poruszyła się ani o centymetr w stronę miecza, który miał u boku. Jakiś przechodzień skręcił w ulicę, na której był wóz. Mężczyzna zwrócił głowę w stronę obcego.

Antymag wyrzucił 1d100:
42
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Toruviel
Człowiek
Człowiek
Miano: Irmela Krail
Profesja: Thubadurka
Płeć: Kobieta
Korony: 19
Szylingi: 5
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 19
Dołączył(a): 22 maja 2017, 13:32
Toruviel

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Toruviel » 14 lip 2017, 22:27

  Skierowała się za łysym bankierem. Kaszlnięcie, chrapka ani szal nie umknęły wzrokowi rudowłosej. Przeziębienie? Albo skrywa pod szalem tatuaż. Chuj go wie, czego mam się spodziewać po Krukach? Na całą przemowe zareagowała kiwnięciem głowy.
  Wnętrze gabinetu spodobało się Irmeli. Zaciekawiona oglądała wszystko. Korzystając z okazji, szukała oczami, czy klucze są na widoku. Przyjrzała się również mężczyźnie. Nie był w jej typie. Zawsze mogło być gorzej. Jakąś spasiona świnia od krótko jezdżałoby gorzałą.
  — Chciałabym wykupić u państwa skrytkę z zapewnieniem, że ulokowane pieniądze będą bezpieczne. — Toruviel usiadła na wskazanym miejscu. Założyła nogę na nogę. Odwzajemniła uśmiech. Delikatnie wyszczerzyła białe uzębienie. Zachowywała powage, gdy mówiła. Mimo młodego wyglądu wyglądała wręcz szlachecko. Przynajmniej odczuwała tak.vGłównie ze względu na biżuterie zdobiocą jej szyję.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Kyuke » 14 lip 2017, 23:34

  Kyuke był zaskoczony faktem, że jego fortel odniósł wstępny sukces. Całe szczęście, że maska skrywała mimikę twarzy Drugiego. Idąc za ciosem, kontynuował rozmowę.
  — A mogę liczyć na dyskrecję? — zapytał, nachylając się do strażnika. — Dopiero co ukończyłem akademię magusów i przyjechałem w odwiedziny do siostry — mówił z pełnym zaangażowaniem. — Nasi przełożeni krzywo patrzą, gdy utrzymujemy kontakty z rodziną, ale to jest moja mała siostrzyczka… — Zamilkł na chwilę. — Dlatego też poprosiłem mojego starego druha, żeby dostarczył mi cichaczem suknię, która miała być dla niej prezentem. Tyle że zachlałem pałę w karczmie — zakończył zażenowanym głosem. — Zależy mi na dyskrecji, bo Drudzy to więksi plotkarze niż przekupy na targu. Wystarczy, żeby jeden się dowiedział.
  Kazuya nie wiedział na ile był przekonujący. Wykorzystał cały swój urok i potencjał, mógł teraz liczyć tylko na dobrą wolę mężczyzny. Choć w osobistym odczuciu musiał stwierdzić, że poszło mu całkiem nieźle. Ciekawe jak idzie Toruviel…

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Antymag » 15 lip 2017, 11:32

  Zarządca odwzajemnił uśmiech, skłonił głowę. Wydawał się w ogóle nie zwracać uwagi na wygląd swojej klientki. Może nie był zainteresowany bałamuceniem każdej szlachcianki, która przychodzi do jego banku? A może po prostu trzeba było mu trochę w tym pomóc? To jednak mogłoby się skończyć nie tylko wstydem, ale kompletnym niepowodzeniem zadania, które powierzono Toruviel. A Kruki przecież by tego nie zniosły. Mężczyzna wysunął szufladę z biurka i wyciągnął z niej zapisaną kartę papieru, buteleczkę z inkaustem i pióro. Gdy już położył te rzeczy na stole, tuż przed bardką, powiedział
  — Może panienka mieć pewność, że pani fortuna będzie u nas bezpieczna. Jako, że jest jeszcze ranna pora mogę poświęcić swój czas i odpowiedzieć pani na wszystkie pytania. Zwykle ten obowiązek muszę przenosić na pracowników zajmujących się skrytkami, bowiem nie starczyłoby mi dnia na obsłużenie wszystkich przychodzących tu ludzi. Najbliżsi doradcy samego Kniazia często decydują się na chowanie swoich cennych koron właśnie w naszym banku. Nie mówiąc już o tym, że załatwiają tu wszystkie inne sprawy dotyczące pieniądza.
  Na karcie było napisane "Ja, niżej podpisan, świadczę, że otrzymałem klucz do skrytki numer trzydzieści osiem." Poniżej było miejsce na podpis i całkiem spory formularz, w którym było miejsce na imię, nazwisko rodowe, herb, pochodzenie, aktualne miejsce zamieszkania i szaunkową wartość depozytu, która ma się znajdować w skrytce.
  — Koszt otrzymania klucza wynosi zaledwie pięćdziesiąt koron. Natomiast raz do roku należy uregulować zapłatę sumy wynoszącej pół procent wartości depozytu. Jest to nic innego, jak zapewnienie, że właściciel fortuny wciąż o nią dba. Jeśli w przeciągu dwudziestu lat nie zostaną uiszczone zaległe i aktualne zapłaty, majątek przechodzi na naszą własność. Jeśli chce panienka powierzyć ową fortunę komuś z rodziny, wystarczy przekazać mu klucz. Nie pozwalamy jednak na dostęp do skrytki nikomu spoza rodziny. Czy ma pani jakieś pytania?

  Strażnik kiwnął głową ze zrozumieniem. Jako Drugi, Kyuke mógł powiedzieć o Initium i Sutāto wszystko, co zechciał i mógł liczyć na to, że prości ludzie nie podważą jego zdania. w końcu to nie oni przeżyli szkolenie i to nie oni zostali magusami. Łatwowierny mężczyzna zmarwił się, słysząc, że w ośrodku szkoleniowym źle traktują ludzi, którzy utrzymują kontakt z rodziną.
  — A to sukinsyny... Ja powiem tak, dobrodzieju. Jak na moje, to twój kompan w ogóle się nie zjawił. Jak zechcesz, sprawdź ten wóz, ale na moich oczach! Dobrze wam z tej maski patrzy. I obiecuję nie powiedzieć żadnemu Drugiemu!
  Stróż dał ręką znak, by Kyuke zajął się wozem. Kłamstwo Cesarczyka być może i zadziałało, jednak pozostawał problem z odebraniem paczki schowaną w sianie. Nie mógł mieć pewności, czy jego rozmówca nie zechce rzucić okiem na to, co znajduje się w pakunku. A jeśli okaże się, że nie ma tam żadnej sukni, medyk może mieć niemałe kłopoty. Przechodzień przeszedł tuż obok rozmawiających, nawet na nich nie spoglądając. Skierował się prosto do banku.
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Avatar użytkownika
Kyuke
Doktor
Drugi
Miano: Kyuke Kazuya
Profesja: Uzdrowiciel
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 8/10
Korony: 10
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 20
Dołączył(a): 29 cze 2017, 20:56
Kyuke

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Kyuke » 20 lip 2017, 6:39

Spoiler:


  Udało się! Kyuke był wdzięczny Onemu za opatrzność. Nie dał jednak wypłynąć na wierzch radości, lecz jeszcze bardziej skurczył się w sobie, jakby prawda o jego przyjacielu faktycznie bolała. Przez chwilę dumał, rozglądając się na boki, po czym zwrócił się do strażnika:
  — Dzięki za słowa otuchy, ale może po prostu nie zdążył dotrzeć? Kurza stopa… Sprawdzę jeszcze w zajeździe, w którym miał się zatrzymać. — Odwrócił się w stronę wylotu uliczki i spojrzał przez ramię na mężczyznę. — Mam nadzieję, że nie macie racji, strażniku, ale obawiam się najgorszego. I raz jeszcze dziękuję! — Pożegnał się ze stróżem i ruszył przed siebie.
  Widać magus dobrze wyczuł moment, bo nie minęła chwila, a z okna wydobył się krzyk. Przyspieszył nieznacznie kroku i skręcił w uliczkę za wozem, jakby przy przeciwległej ścianie. Upewnił się, że strażnik złotnika go nie widzi, po czym skupił moc na swojej prawej dłoni. Ciało przeszedł nieznaczny dreszcz, gdy w ręce Cesarczyka uformowała się kula ognia, a zaraz potem drugi, taki sam, gdy mężczyzna przywołał jeszcze jeden pocisk. Wolał mieć pewność.
  Wychylił się nieznacznie zza winkla i posłał dwie kule prosto w kierunku wozu z sianem. Materiał wybuchowy był na wierzchu, tak że minie zaledwie parę sekund, nim dojdzie do eksplozji.
  Po wszystkim Kazuya ponownie schował się za winklem i ryknął ile sił w płucach:
  — Pożar!!!
  Teraz pozostawało czekać na rozwój sytuacji i duże "boom".

Spoiler:

Avatar użytkownika
Antymag
Support
Support
Profesja: Antymag
Płeć: Mężczyzna
Punkty Wytrzymałości: 10
Korony: 20
Szylingi: 0
Pensy: 0
Strzały / Bełty / Pociski: 0
Posty: 147
Dołączył(a): 04 kwi 2015, 15:45
Antymag

Re: Bank rodziny Münze

Postprzez Antymag » 26 lip 2017, 11:17

  Którykolwiek z Onych świecił nad Kyuke, zdawał się wciąż na niego spoglądać przychylnie. Obydwa płomienie trafiły w wóz, podpalając słomę. Zaraz po tym jak rozmawiający z nim przed chwilą strażnik podbiegł do wozu zapewne po to, by odciągnąć go od muru budynku, który przecież mógłby też zająć się ogniem, gorąc dotarł do skrzyni, powodując wybuch. Rozległ się potężny huk. Plamy krwi i czegoś, co pewnie kiedyś było niezwęglonymi wnętrznościami strażnika pojawiły się na murze i bruku. To była dość szybka i brutalna śmierć. Bardziej jednak niż resztki stróża widać było dziurę, która widniała w budynku banku. Tam też mogli znajdować się ludzie, który oberwali kawałkiem muru w głowę, czy inną część ciała. Budynek jednak stał jak przedtem, a płomieni... Cóż, płomieni nie było.
  Zapanowało dość spore poruszenie. Ludzie powyglądali z okien i powychodzili na zewnątrz po to, by dowiedzieć się, co się właściwie stało. Na placu po drugiej stronie uliczki Drugi ujrzał Toruviel prowadzoną przez strażnika. Nie wyglądała najlepiej bez kapelusza, szpady i z podbitym okiem. Kątem oka chyba go zauważyła, bowiem rzuciła błagalnym spojrzeniem w jego stronę. Była chyba aż nazbyt świadoma tego, co może ją czekać. Jednak szybko znikła mu z oczu, a zamaist niej pojawili się inni ludzie. Kilku pokazało palcem na niego, zakrzykując coś, czego mężczyzna nie mógł zidentyfikować. Nic dziwnego, przebywanie tak blisko wybuchu mogło mu chwilowo, lub nawet trwale uszkodzić słuch. Problem gawiedzi, która zwracała na niego zbytnią uwagę pozostawał.

Spoiler:

Spoiler:
Tylko poważne sesje. Ale za bycie zbyt poważnym zabijam.

Zaloguj